Kamienica Genslera

Kamienica Genslera Kamienica Jana Genslera, Górna Wilda 95. Dom z 1913 roku, 32 mieszkania. Odkryj Wildę na nowo.

Idąc Górną Wildą na zachód, dochodzi się do miejsca, w którym miasto się urywa.Nasyp, chwasty, resztki bocznic. Za tym p...
22/08/2026

Idąc Górną Wildą na zachód, dochodzi się do miejsca, w którym miasto się urywa.

Nasyp, chwasty, resztki bocznic. Za tym pasem jest Łazarz, ale żeby do niego dotrzeć, trzeba pas obejść. Sto siedemnaście hektarów w środku Poznania.

To Wolne Tory, dawne tereny kolejowe. Kiedy Gensler stawiał tutaj dom, one już pracowały. To dzięki nim Wilda stała się dzielnicą robotniczą: ludzie szli rano w tamtą stronę, do warsztatów i do Cegielskiego, a wieczorem wracali do kamienic przy tej ulicy. Potem zakłady ograniczyły produkcję, bocznice rozebrano, a ziemia przestała łączyć ludzi z pracą i zaczęła oddzielać dwie dzielnice od siebie.

Teraz to się odwraca. Miasto planuje na tym obszarze mieszkania, usługi, szkołę i park pośrodku, a do tego trasę tramwajową z południa na północ, tunel pod torami i kładkę pieszo-rowerową. Wilda ma wreszcie dostać połączenie z Łazarzem, na które czeka od stu lat.

W lipcu Rada Miasta podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu miejscowego dla całego terenu. Pierwsze dźwigi już tam stoją.

Terminów nikt uczciwie nie poda, bo dzielnicę tej wielkości buduje się dekadami. Znany jest natomiast kierunek zmiany. Kupując mieszkanie w kamienicy, kupujesz jej mury i jej adres. Co stanie się wokół tego adresu, jest osobną sprawą, ale ta okolica przestała czekać, zaczęła się zmieniać.

Ta kamienica przetrwała już jedną zmianę okolicy, z podmiejskiej wsi w dzielnicę fabryk. Drugą zaczyna widzieć teraz.

Byliście ostatnio w tamtej okolicy? Zauważyliście zmiany?
A jeśli chcesz zobaczyć mieszkania w tej kamienicy, zostaw kontakt w wiadomości prywatnej, oddzwonimy i prześlemy karty dostępnych lokali.

Dekarz kładzie dachówkę i cofa się o krok. Patrzy, czy rząd nie ucieka.Karpiówka ma zaokrągloną dolną krawędź. Ułożona z...
18/08/2026

Dekarz kładzie dachówkę i cofa się o krok. Patrzy, czy rząd nie ucieka.

Karpiówka ma zaokrągloną dolną krawędź. Ułożona z przesunięciem, rząd po rzędzie, daje wzór nazywany koronką. Każdy rząd trzeba wyliczyć osobno, bo błąd o centymetr rozjeżdża rysunek na całej połaci. Dlatego dekarz co chwilę się cofa.

Można było pokryć ten dach szybciej i taniej. Blachodachówka, jeden układ, kilka dni różnicy. Nikt z ulicy nie policzyłby rzędów.

Pod spodem zresztą wszystko jest nowe. Membrana, kontrłaty i łaty, obróbki blacharskie oraz rynny z blachy tytanowo-cynkowej. Lukarny docieplone płytami PIR, od wewnątrz izolacja z piany o grubości około dwudziestu pięciu centymetrów. Współczesny dach pod historycznym rysunkiem.

Na wierzchu zostaje rzemiosło i czas, którego nie da się skrócić.

15/08/2026

Najstarsza polisa ogniowa tej posesji wymienia cztery lokale użytkowe. W jednym z nich piekarnię.

Nie we froncie. W kamienicy wewnętrznej, w głębi podwórza. Na początku wynajmował ją Franciszek Schmidt. Księga adresowa z 1916 roku podaje pod tym adresem również Herzoga, mistrza piekarskiego.

Dzisiaj piekarnia jest w kamienicy frontowej, od ulicy. Ta sama posesja, inny budynek, ta sama praca.

Parter tego domu zarabiał od początku. Polisa wymienia obok piekarni sklep ze składem. Handel na dole, mieszkania wyżej, taki był zamysł i taki układ przetrwał.

Sto lat później schodzisz i wracasz z kawą i ciepłym pieczywem.

Co zamawiasz rano: kawę z drożdżówką, chleb czy francuską bagietkę? Napisz w komentarzu. A jeśli chcesz zobaczyć mieszkania nad tą piekarnią, zostaw kontakt w wiadomości prywatnej, oddzwonimy i prześlemy karty dostępnych lokali.

Ziemia przy dzisiejszej Górnej Wildzie należała do Genslerów od co najmniej 1857 roku, najpierw do Andreasa, potem do Jo...
11/08/2026

Ziemia przy dzisiejszej Górnej Wildzie należała do Genslerów od co najmniej 1857 roku, najpierw do Andreasa, potem do Johannesa. Stodoła, stajnia, wozownia. Księga adresowa z 1907 roku wymienia Johannesa jako rolnika i tak też widziała go wtedy ulica, wtedy jeszcze Kronprinzenstrasse.

Pięć lat później rozebrał wszystko, co jego rodzina stawiała przez dekady, i na tym samym gruncie postawił coś, czego Wilda nie widziała: jońskie pilastry, sztukaterię między oknami, kartusz w szczycie fasady. Nie oszczędzał. Polisa z 1913 roku wymienia na tej posesji cztery budynki, w jednym z nich piekarnię, którą wynajął Franciszkowi Schmidtowi.

W kartuszu umieścił dwie litery: J.G. Najwyższy punkt elewacji, z chodnika ledwie czytelny.

Znakowanie domu inicjałami właściciela ma w Poznaniu długą tradycję, tylko starszą o czterysta lat. Gmerki i herby w kartuszach na loggii ratuszowej i na kamieniczkach budniczych należały do patrycjatu: kupców, rajców, ludzi cechu. Tak podpisywano dom, w którym się mieszkało i handlowało.

Gensler był rolnikiem i stawiał dom pod wynajem. A jednak sięgnął po ten sam gest.

Kamienicę miał w posiadaniu jeszcze siedem lat. W 1920 roku właścicielką posesji była już Katarzyna Duchowska. Dlaczego rodzina wypuściła z rąk grunt trzymany przez ponad pół wieku, nie wiemy. Nie znaleźliśmy jeszcze dokumentu, który by to tłumaczył.

W jednym pionie rzut powtarza się na każdym piętrze, a mieszkania i tak nie są identyczne.Zmienia się poziom, z którego ...
09/08/2026

W jednym pionie rzut powtarza się na każdym piętrze, a mieszkania i tak nie są identyczne.

Zmienia się poziom, z którego patrzysz przez okno, kierunek światła i to, co prace odsłoniły w konkretnym lokalu. Trzy z nich pokazujemy dzisiaj.

Lokal 4. Jeden pokój, 28,19 m², pierwsze piętro, balkon, ekspozycja zachodnia. Cena 485 000 zł. Mieszkanie znajduje się na tej samej kondygnacji, na której w niszy elewacji stoi figura świętego Walentego.

Lokal 7. Dwa pokoje, 31,73 m², pierwsze piętro, balkon, ekspozycja zachodnia. Cena 546 000 zł. Sufit sięga 3,50 m, więc wnętrze o tym metrażu odbiera się inaczej niż mieszkanie o standardowej wysokości 2,60 m.

Lokal 10. Trzy pokoje, 52,79 m², drugie piętro, balkon, ekspozycja północno-wschodnia. Cena 940 000 zł. Największy z tej trójki i jedyny o innej ekspozycji niż pozostałe dwa.

Wszystkie trzy mają drewniane okna wykonane według uzgodnień konserwatorskich, ogrzewanie z kotłowni gazowej w budynku oraz dostęp do windy. Lokale przekazujemy w stanie deweloperskim, ze ścianami i podłogami przygotowanymi pod prace wykończeniowe nabywcy.

Do końca sierpnia można połączyć sąsiadujące lokale w jedno mieszkanie o większym metrażu. Później układ mieszkań zostaje zamknięty.

Napisz w wiadomości prywatnej albo skontaktuj się z biurem sprzedaży. Odeślemy kartę lokalu w formacie PDF i omówimy możliwe połączenia.

Jońskie pilastry, kwiatowa sztukateria między oknami, wydatny gzyms nad parterem. Tym językiem mówiły wtedy pałace, nie ...
29/07/2026

Jońskie pilastry, kwiatowa sztukateria między oknami, wydatny gzyms nad parterem. Tym językiem mówiły wtedy pałace, nie domy przy ulicy warsztatów i fabryk.

Gensler zamówił formy barokowo-klasycystyczne wtedy, gdy architektura zaczynała już odchodzić od zdobienia w stronę prostej bryły. Wybrał język, który wychodził z użycia, i zastosował go z rozmachem. Fasada jest symetryczna, oś środkowa wyraźnie podkreślona, każda kondygnacja ma własny rytm okien.

Gzyms nad parterem nie jest wyłącznie ozdobą. Rozdziela dwa porządki: na dole handel, wyżej mieszkania. Podział był tu obecny od początku, w polisie ubezpieczeniowej z 1913 roku wymieniono na tej posesji sklep ze składem i piekarnię.

W szczycie okrągły oculus. Kamienica czynszowa nie musiała mówić takim językiem. Dlaczego zdecydował się na formy sprzed dwóch stuleci, tego nie wiemy.

My, natomiast, robimy wszystko, aby kamienica nadal zachwycała, a mieszkania miały ten niepowtarzalny klimat i urok, jak ponad 100 lat temu.

Jeżeli czujesz, że Kamienica Genslera to może być Twoje miejsce, daj nam znać. Pokażemy Ci mieszkania, abyś poczuł ich klimat i wybrał, które przemawia do Ciebie najbardziej.


GórnaWilda neobarok Poznań

27/07/2026

Puste ściany. A jednak coś w nich jest.

Za tym, co widzisz na ekranie, stoi wysiłek dziesiątek ludzi. Konserwatorzy, murarze, stolarze, dekarze - każdy przy swoim fragmencie, każdy po to, żeby ten dom wrócił do tego, czym był. Stoisz w środku i patrzysz, jak historia odtwarza się na Twoich oczach. Ściana po ścianie, detal po detalu, wszystko wraca do życia.

Jeszcze nikt tu nie mieszka. Ale za moment ktoś wejdzie, postawi stół, otworzy to okno pierwszy raz od lat. To pomieszczenie znów będzie czyimś domem.
I właśnie teraz jest ten jeden moment, kiedy można tu wejść. Zobaczyć surowe mury, zanim znikną pod wykończeniem. Poczuć wysokość i światło. Przejść przez kilka mieszkań i wybrać to swoje, zanim wybiorą je inni.

Potem zostaną już tylko zdjęcia gotowych wnętrz. Ten etap zobaczysz raz.

Chciałbyś wejść i zobaczyć kamienicę teraz, w trakcie prac, czy dopiero gotową? Napisz w komentarzu.

Wykusz nie był kaprysem architekta. Był oświadczeniem. Podkreśleniem majętności właściciela.W kamienicy z początku XX wi...
21/07/2026

Wykusz nie był kaprysem architekta. Był oświadczeniem. Podkreśleniem majętności właściciela.

W kamienicy z początku XX wieku taki wykusz kosztował znacznie więcej niż zwykła ściana. Dlatego biegł środkiem fasady i wyznaczał najbardziej reprezentacyjne mieszkania w całej kamienicy, te na osi. Kto tam mieszkał, zyskiwał wyróżniający się pokój w mieszkaniu i jednocześnie pokazywał swój status.

Gensler poprowadził ten wykusz dokładnie pod swoim podpisem. Na samej górze, w tympanonie, zostawił kartusz z monogramem JG. Najbardziej okazała część fasady i inicjały właściciela stoją w jednej pionowej linii. To nie przypadek. To świadomy gest właściciela.

Mało wiemy o samym Janie Genslerze. Ale jednego jesteśmy pewni. Kto stawia dom z takim rozmachem, a potem podpisuje go inicjałami na szczycie fasady, buduje na pokolenia. Sto lat później patrzymy na te litery i wiemy, że mu się udało.

Miasto Poznań dołożyło 100 tysięcy złotych do konserwacji naszej sieni i klatki schodowej.W tym roku do urzędu wpłynęło ...
16/07/2026

Miasto Poznań dołożyło 100 tysięcy złotych do konserwacji naszej sieni i klatki schodowej.

W tym roku do urzędu wpłynęło rekordowe 46 wniosków o dotacje na zabytki, na ponad 15 mln zł. Pieniądze trafiły do 24 obiektów w całym Poznaniu, wśród nich do klasztorów i kamienic ze ścisłego centrum. Górna Wilda 95 jest na tej liście.

Sień to pierwsze pomieszczenie, jakie mija się po wejściu do kamienicy. Została lastrykowa posadzka, sztukatorska ornamentyka podsufitek, drewniane schody z tralkami i polichromie na ścianach klatki.
Zakres prac jest opisany słowo po słowie. Oczyszczenie powierzchni. Usunięcie wtórnych uzupełnień i luźnych zapraw. Uzupełnienie ubytków zaprawą wapienną. Malowanie farbami o wysokiej paroprzepuszczalności, żeby ściany oddychały tak jak sto lat temu. Uszkodzone tralki i słupki balustrady odtwarzane na podstawie tych, które przetrwały. Posadzka zostaje, nie idzie na śmietnik.
Jedno zdanie z dokumentacji zwraca szczególną uwagę: historyczna kolorystyka podlega odtworzeniu po rozpoznaniu pierwotnych powłok. Znaczy tyle, że dopiero konserwator zdejmie farbę warstwa po warstwie i pokaże nam, w jakich kolorach ta sień była, kiedy Gensler ją oddawał. Dziś nie wie tego nikt, łącznie z nami.
Wyjdzie zieleń, wyjdzie ochra, wyjdzie coś, czego się nie spodziewamy?

Napisz w komentarzu, jak obstawiasz. Zapisz post, pokażemy odkrywki, jak tylko powstaną.

Adres

Górna Wilda 95
Poznan
61-563

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kamienica Genslera umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria