25/08/2026
Dziki są w miastach, a niemal nie ma ich w Puszczy Białowieskiej - o tym, do czego prowadzą fatalne decyzje w sprawie tych zwierząt pisze Adam Wajrak.
Dziki coraz częściej widujemy w miastach. Na osiedlach, przy śmietnikach, w parkach, czasem nawet w środku dużych aglomeracji. Łatwo więc dojść do wniosku, że jest ich po prostu za dużo.
Adam Wajrak w swoim tekście pokazuje zupełnie inny obraz. Pisze, że w Puszczy Białowieskiej częściej spotyka dziś wilki niż dziki. Ostatniej zimy widział dziki dwa razy, wiosną i latem ani razu, a wcześniej przez dwa lata nie widział ich w ogóle. To ogromna zmiana, bo jeszcze przed 2015 rokiem dziki były tam jednymi z najczęściej spotykanych ssaków kopytnych. Wajrak wspomina, że widywał je codziennie.
„Mało który gatunek dużego zwierzęcia jest tak bezwzględnie prześladowany przez ludzi” – pisze. Fakt, że dziki pojawiają się w miastach, nie musi oznaczać, że wszędzie jest ich za dużo. Może oznaczać coś zupełnie innego – że uciekają tam, gdzie presja człowieka jest mniejsza.
Wajrak przypomina najpierw, dlaczego liczebność dzików w Europie zaczęła rosnąć. Jednym z powodów był brak surowych zim. Dawniej mroźne i śnieżne zimy były dla dzików bardzo trudne: w głębokim śniegu źle się poruszały, w zamarzniętej glebie nie mogły ryć, a osłabione zwierzęta ginęły z głodu i chorób. Po takich spadkach populacja szybko się jednak odbudowywała, bo dziki mają wyjątkowo duży potencjał rozrodczy – w jednym miocie może pojawić się nawet 12 warchlaków. Do tego doszła zmiana sposobu użytkowania ziemi. Łąki i pastwiska zaczęły ustępować uprawom kukurydzy. Dla dzików oznaczało to jednocześnie schronienie i bardzo obfite źródło pokarmu. Jak pisze Wajrak, w takich warunkach mogły mieć już nie jeden, ale dwa mioty w roku.
To ludzie zmieniają klimat. To ludzie zmienili strukturę upraw. To miasta produkują ogromne ilości łatwo dostępnych odpadów spożywczych. Dziki bardzo szybko nauczyły się korzystać z tych nowych warunków.
Potem pojawił się ASF - afrykański pomór świń. Wajrak zwraca uwagę na rzecz podstawową: ASF nie jest chorobą groźną dla człowieka. Chorują na nią świniowate. Dziki mogą być wektorem wirusa, szybko chorują i giną, ale – jak podkreśla autor – to nie dziki sprowadziły ASF do Europy. Wirus został przeniesiony przez ludzi. W latach 70. XX wieku dotarł w transporcie wieprzowiny do Portugalii, a w XXI wieku pojawił się na Kaukazie i stamtąd rozprzestrzenił się dalej.
Odpowiedzią na epidemię stał się jednak przede wszystkim masowy odstrzał dzików. Na wschodzie Polski intensywne zabijanie tych zwierząt zaczęło się w 2015 roku, a dwa lata później zniesiono okresy ochronne dla dzików w całym kraju. Wajrak pisze wręcz, że dziki stały się „wrogiem numer jeden” w wielu krajach Unii Europejskiej. Przywołuje Danię, której władze chwaliły się wybiciem wszystkich dzików.
W Polsce, według danych przytoczonych w artykule, liczebność dzików spadła z około 250–300 tysięcy w 2015 roku do około 60 tysięcy obecnie. A mimo to ASF nie zniknął.
Dlaczego nadal stosujemy tak radykalne metody, skoro wirus wciąż się rozprzestrzenia? Odpowiedź jest bardzo krytyczna: problem ASF uderza przede wszystkim w model przemysłowej hodowli świń. Wielkie hodowle funkcjonują według precyzyjnego planu produkcji, a epidemia ten plan zaburza. Zdaniem Wajraka zamiast ponosić pełne koszty ścisłej bioasekuracji, łatwiej przerzucić część kosztów walki z chorobą na społeczeństwo i na dziki.
Autor zwraca też uwagę na finansowy wymiar odstrzałów. Pisze, że za zabitą lochę budżet wypłaca myśliwemu i kołu łowieckiemu 650 zł, a za innego dzika ponad 300 zł. Jednocześnie – jak twierdzi – odsetek dzików zakażonych ASF wśród zastrzelonych osobników jest znikomy.
W ramach walki z ASF grodzono również przejścia dla zwierząt nad i pod drogami. Według Wajraka zaburzyło to migrację innych gatunków i mogło zwiększyć liczbę zwierząt pojawiających się na jezdniach. Co więcej, przejścia pozostawały zagrodzone również wtedy, gdy wirus rozprzestrzenił się już niemal po całym kraju i dotarł do Niemiec. Ingerencja mająca zatrzymać jedną chorobę zaczęła wpływać na funkcjonowanie znacznie szerszego ekosystemu.
Masowy odstrzał dzików może przyczyniać się do tego, że częściej widujemy je właśnie w miastach. Wajrak przywołuje badania pokazujące, że zwierzęta potrafią unikać myśliwych i zmieniają swoje zachowanie pod wpływem prześladowania. Jeśli w lasach i na polach są intensywnie ścigane, szukają miejsc, w których jest bezpieczniej. A takim miejscem – mimo wszystkich zagrożeń – może okazać się miasto. W efekcie otrzymujemy sytuację kompletnie odwrotną od tej, której oczekiwaliśmy: dziki są tam, gdzie ludzie najmniej chcą je widzieć, a zaczyna ich brakować tam, gdzie są naprawdę potrzebne.
Bo dzik to ważny element leśnego ekosystemu. Wzruszają glebę, zjadają owady i ich larwy, również żołędzie i bukowe orzeszki, ograniczając ilość pokarmu dostępnego dla gryzoni. Związkek między dzikami, gryzoniami, kleszczami i boreliozą jest faktem. Larwy i nimfy kleszczy mogą zakażać się krętkami boreliozy od gryzoni. Po latach nasiennych, kiedy dęby, buki i graby produkują ogromne ilości nasion, gryzoni w lesie przybywa. Autor wskazuje na badania pokazujące korelację między latami nasiennymi a późniejszą liczbą zachorowań na boreliozę.
Dziki mogą tę zależność częściowo osłabiać: konkurują z gryzoniami o nasiona, a także same zjadają gryzonie. To dobry przykład tego, jak bardzo uproszczony bywa nasz sposób myślenia o przyrodzie. Widzimy dzika na osiedlu i myślimy: problem. Tymczasem w lesie to samo zwierzę jest częścią skomplikowanej sieci zależności, której naruszenie może wywoływać skutki daleko wykraczające poza jeden gatunek.
Wajrak nie twierdzi, że obecność dzików w miastach nie jest problemem. Pokazuje jednak, że rozwiązanie nie musi polegać na zabijaniu jak największej liczby zwierząt. Szczególnie jeśli część powodów, dla których dziki wchodzą do miast, sami stworzyliśmy: zmianą klimatu, uprawami kukurydzy, łatwo dostępnym jedzeniem i presją łowiecką poza miastami.
Warto przeczytać cały artykuł:
https://wyborcza.pl/7,177851,32957289,wajrak-asf-krzyzuje-plany-zapisane-w-excelu-hodowli-przemyslowych.html
❗️Podpisz obywatelski projekt zmian w ustawie Prawo Łowieckie. Zbierz podpisy wśród znajomych i rodziny i do końca sierpnia prześlij do komitetu projektu.
Wszystkie szczegóły: https://uwagapolowanie.pl/