09/01/2023
[uwaga długi tekst, aby go przeczytać stracisz kilka okresów bezwiednego scrollowania socjali🤪]
Dostałem na imieniny idealną książkę na mój okres offline w socjalmediowym życiu, a mianowicie „Cyfrowy minimalizm”, którą napisał Cal Newport. Muszę przyznać, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i moim zdaniem powinna z miejsca stać się lekturą obowiązkową w każdej szkole średniej, ale i uniwersytecie trzeciego wieku też. Czy otaczający nas świat socjal mediów jest zły i trzeba się go pozbyć? Byłbym hipokrytą, gdybym odpowiedział na to pytanie twierdząco, bo wszak sprzedajemy mieszkania w Kamienicy Piłkarza właśnie w oparciu o socjal media. Czy powinno się korzystać z nich mądrzej, lepiej i mniej? Zdecydowanie tak i o to postuluje autor książki Cyfrowy Minimalizm. Ja się podpisuję niemal pod każdym słowem, a o kilku ważnych kwestiach pozwoliłem sobie tu napisać, licząc się z tym, że część z Was nie będzie w stanie tego przeczytać do końca i da tylko lajk, czego bym… nie chciał.
Zacznę od cytatu: „Potentaci mediów społecznościowych muszą przestać udawać, że są przyjaznymi bóstwami nerdów, budującymi lepszy świat, i przyznać, że są tylko farmerami tytoniu w T-shirtach, sprzedającymi uzależniający produkt dzieciom. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, sprawdzanie swoich „lajków” to nowa wersja palenia.” Powiedział Bill Maher, 12 maja 2017 roku w swoim programie Real Time w HBO. Mocne prawda? Jeden z byłych inżynierów pracujących w Google nazwał smartfona jednorękim bandytą. Ma rację, wszak zaglądając do telefonu, to jak byśmy sprawdzali co dostaniemy od maszyny hazardu. Po drugiej stronie telefonu znajduje się armia sowicie opłacanych specjalistów, stosujących przeróżne sztuczki, abyś nigdy nie wyszedł z kasyna. Czy jesteśmy bez szans w starciu z takimi gigantami?
To jest trudny temat, tym bardziej, że także dokładam swoją cegiełkę w tym wielkim światowym cyrku. Jednak lektura tej książki nie jest tylko jego krytyką, ale próbą znalezienia rozwiązań. Autor, wraz z wieloma cytowanymi ekspertami, próbują być przewodnikiem po cyfrowym świecie. Pokazują jak sobie radzić w nim, ale przede wszystkim „jak zachować skupienie w hałaśliwym świecie”. Postulują coś, co zostało nazwane „minimalizmem cyfrowym”, który w dużym skrócie mówi o tym, że zbyt wiele urządzeń, aplikacji, które miały nam pomagać, wyciągają nas z realnego świata. Zatem najważniejszą receptą jest detoks od cyfrowego świata (autor mówi o 30 dniach) oraz po nim zrobienie porządku w nim, ustalając sztywne reguły, jak z niego korzystać. Jednak także znalezienia substytutu dla tego papierosa XXI wieku. Proste i trudne za razem.
Oczywiście nie piszę tego, abyście tę wiedzę posiedli, czytają te kilkanaście zdaniach. Nie da się – trzeba przeczytać tę książkę, jeśli chce się uporządkować swój cyfrowy świat. Co jeszcze ciekawego w niej znajdziemy? Mi bardzo się podobał fragment mówiący o samotności i wartości odosobnienia. Spokojnie nie mówimy tu o więzieniu, ale o tym, że warto czasem pobyć sam na sam ze swoimi myślami, których nie będzie zakłócał inny człowiek, lub wszechobecna cyfrowa technika. Jest to ważne, co autor podkreśla wieloma przykładami z historii świata, ale też tu mogę powiedzieć o sobie. Najlepsze rzeczy wymyśliłem będąc sam na sam ze swoimi myślami. Owszem potem one są „obrabiane” przez dyskusję z bliskimi mi osobami, ale powstały, gdy nie było nikogo obok.
Ja sam uwielbiam kontakt z ludźmi i właściwie 100 % moich aktywności zawodowych jest opartych o dość intensywny kontakt z nimi. Każdy kto ma podobnie wie, że to wysysa masę energii, jakkolwiek te kontakty nie byłyby miłe i sympatyczne. Po intensywnych kontaktach międzyludzkich człowiek potrzebuje chwili ze sobą. Pianista Glen Gould zaproponował nawet pod to równanie matematyczne: „Zawsze miałem rodzaj intuicji, mówiącej, że na każdą godzinę spędzoną z innymi ludźmi potrzebne jest X godzin samotności. Nie wiem co oznacza X…, ale to spora proporcja”. I tu dotykamy sedna sprawy – jak zachować chwilę dla siebie w świecie, który wymaga od nas stałego podłączenia do innych przez socjal media? Zwyczajnie zachowania jakiś proporcji, sztywnych ram oraz zasad poruszania w tym ekosystemie.
Jest jeden fragment, który dobitnie pokazuje, że coś tu poszło nie tak w rozwoju ludzkości. Otóż ludzki umysł, zdaniem autora oraz licznych autorytetów cytowanych w książce, wyewoluował w okresie, gdy cała komunikacja odbywała się twarzą w twarz. Cal Newport wspaniale opisał to w kilku zdaniach: „(…) Interakcje offline są niezwykle bogate, bo wymagają od naszych umysłów przetwarzania dużej ilości informacji zawartych w subtelnych analogowych wskazówkach, jak język ciała, wyraz twarzy oraz ton głosu. Niewymagająca paplanina, jaką wspierają liczne cyfrowe narzędzia komunikacyjne, może sprawiać namiastkę takiej więzi, ale sprawia, że większość naszych zaawansowanych sieci do przetwarzania więzi społecznych pozostaje w znacznym stopniu niewykorzystana – ograniczając możliwość zaspokojenia poprzez te narzędzia naszych intensywnych potrzeb społecznych.”
Do sprawdzenia rozwiązań, jakie proponuje autor, zachęcam już indywidualnie z kart książki, a ja muszę poruszyć jeszcze wątek tego, jak wiele szkód wyrządzają socjal media dzieciom i młodym osobom, które nie znają świata offline jak moje pokolenie. Oczywiście można pokiwać głową i powiedzieć, że młodzi ludzie komunikują się cyfrowo i jest to znak czasów. Chyba jednak nie powinniśmy. Pamiętam taką scenkę z moich rozgrywek Ligowca wiele lat temu. Otóż zapytałem na boisku kapitana jednej drużyny, czy grają w nowym sezonie. On na to powiedział, że wrzuci pytanie na ich wewnętrzną grupę FB. Zaskoczony zapytałem, ale czemu nie pogadacie teraz ze sobą w szatni? Odparł, że na FB jest łatwiej. Wtedy pierwszy raz uświadomiłem sobie, że coś się zmieniło w otaczającym nas świecie.
Zacytuję tu profesorkę Sherry Turkle, która w swojej książce pokazuje różnice między słowem połączenie a słowem konwersacja i podkreśla jak ważne jest to drugie: „Konwersacja twarzą w twarz to najbardziej ludzka – i uczłowieczająca – rzecz, jaką robimy. Jesteśmy dla siebie w pełni obecni, uczymy się słuchać. To tutaj rozwijamy w sobie zdolność do empatii. Tutaj doświadczamy radości bycia wysłuchanym, bycia zrozumianym”. Rzeczywiście wiele osób, które badają relacje społeczne, podkreśla, że młode osoby mają problem między innymi z empatią, ponieważ nie mają wprawy w czytaniu wyrazu twarzy rozmówcy. Sztukę tę od wieków nabywaliśmy poprzez rozmowę twarzą w twarz, a komunikacja cyfrowa wyrwała nam tę umiejętność w sposób brutalny. Czy zrobiła to ostatecznie, to już zależy od nas samych.
Mam wrażenie, że moje pokolenie, jako jedyne w historii, miało okazje wychowywać się w świecie offline oraz online i jest ono zobowiązane do tego, aby tłumaczyć innym, dlaczego warto czasem porozmawiać z drugim człowiekiem, odrzucając wszelkie cyfrowe rozpraszacze. Lajk pod wiadomością w socjal mediach nie powinien nam zastąpić rozmowy. Jednobitowy sygnał, który jest jednym z najbardziej okrutnym z wynalazków naszych czasów, urąga możliwościom naszego umysłu. Autor „Cyfrowego minimalizmu” tak zgrabnie to opisuje w kilku słowach: „Wcześniej cytowałem szczegółowe badania wspierające twierdzenie, że ludzki mózg wyewoluował tak, aby przetwarzać zalew informacji, jaki wytwarzają interakcje twarzą w twarz. Zastąpienie tego bogatego strumienia pojedynczym bitem jest największą obelgą dla naszej maszynerii przetwarzania społecznego. Powiedzieć, że jest to jak prowadzenie ferrari poniżej limitu prędkości to za mało – lepsze porównanie jazda ferrari za mułem.”
Cóż zostawiam Was z tymi przemyśleniami, bo mój pociąg zbliża się do Łodzi, gdzie mam spotkanie z moimi fantastycznymi wspólnikami oraz pracownikami, dzięki którym mój czas offline pozwolił mi w spokoju naładować głowę nowymi pomysłami. Autor tej książki sugeruje, aby zrezygnować z dawania lajków pod postami, więc i ja proszę Was – nie dawajcie mi tego okrutnego bita, czyli LIKE, a wrzućcie komentarz czy udostępnienie, jeśli było to wartościowe dla Was. To dość osobliwe, aby w socjal mediach pisać o tym, ile wyrządzają one zła. Choć nie tyle co one wyrządzają zło, a dokładniej zło wyrządza brak umiejętności poruszania się w świecie cyfrowym. Życzę Wam fantastycznego nowego tygodnia oraz czasu na przemyślenie powyższych myśli.