Euro-Oriental

Euro-Oriental Pomagamy wprowadzać bezpieczne produkty na rynek UE, szkolimy na temat procedury oceny zgodności i znaku CE oraz działamy dla polskich firm w Chinach.

Otwarcie biura Allegro w Shenzhen wywołało ostatnio sporo emocji wśród polskich sprzedawców. Po co oni to właściwie zrob...
24/09/2026

Otwarcie biura Allegro w Shenzhen wywołało ostatnio sporo emocji wśród polskich sprzedawców. Po co oni to właściwie zrobili i jak działają w Chinach? Warto zaznaczyć jedną ważną rzecz: Allegro nie zaczęło dopiero teraz zabiegać o chińskich sprzedawców. Ich stanowiska na różnych targach w Chinach było już widać od lat.

Allegro nie jest też jedyną polską platformą, która bezpośrednio reklamuje się chińskim producentom i pomaga im rozpocząć sprzedaż w Europie.

W zeszłym tygodniu podczas targów CCBEC w Shenzhen reprezentowałem klienta, szukając dostawców i mogłem sobie podpatrzeć jak obecnie wygląda sytuacja ze strony merchantów z Chin.

CCBEC, czyli China (Shenzhen) Cross Border E-commerce Fair, to około 80 000 m² powierzchni, cztery hale tematyczne i blisko 1 500 wystawców. Można tam znaleźć zarówno producentów, jak i marketplace’y, operatorów logistycznych oraz firmy oferujące obsługę podatkową i compliance.

Na targach było stosunkowo niewielu obcokrajowców. Nie powinno to jednak dziwić.

CCBEC nie jest wyłącznie klasycznymi targami eksportowymi, na które zagraniczni kupcy przyjeżdżają szukać produktów. To w dużej mierze miejsce, w którym platformy i usługodawcy pokazują chińskim przedsiębiorcom, jak rozpocząć sprzedaż za granicą.

Allegro otworzyło biuro w Shenzhen 14 września, zaledwie kilka dni przed targami. Wokół tej decyzji pojawiło się sporo zainteresowania, szczególnie w Polsce. Allegro deklaruje, że chce być bliżej lokalnych sprzedawców, lepiej ich weryfikować i kontrolować zgodność ofert u źródła.

Allegro nie działa jednak tutaj w próżni.

Na CCBEC obecne były również Amazon, AliExpress, Lazada, eBay, eMAG, Shopee, TikTok Shop, Mercado Libre, Falabella, Leroy Merlin, ManoMano, Jumia, Rakuten i wiele innych platform.

Z mojego punktu widzenia przy Allegro nie było jeszcze takiego ruchu jak w okolicach stoisk AliExpress czy Lazady. Stanowisko było praktycznie puste. Dodam, że nie było to przed zamknięciem ale chwile wcześniej byłem przy zatłoczonym stanowisku Mercadolibre, więc większe zainteresowanie widziałem nawet przy platformach prowadzących sprzedaż do Ameryki Łacińskiej.

Najważniejsze jest jednak coś innego: platformy oferują cały wachlarz usług aby pomóc chińskim dostawcom wejść na lokalny rynek.

Przy Allegro dostępne były materiały firmy oferującej chińskim przedsiębiorcom kompleksowe wejście na polski rynek. Hasło na ulotce mówiło wprost:

**„Wejście na polski rynek zaczyna się od rejestracji lokalnej spółki”.**

Oferta obejmowała:

• rejestrację spółki w Polsce;
• zapewnienie polskiego adresu;
• otwarcie rachunku bankowego;
• rejestrację VAT;
• uzyskanie numeru EORI;
• rejestrację i rozliczanie OSS oraz IOSS;
• obsługę obowiązków korporacyjnych;
• prowadzenie rozliczeń podatkowych;
• konsultacje podatkowe i wsparcie w zakresie podatku dochodowego.

Pokazuje to, że działania Allegro w Shenzhen nie ograniczają się do postawienia stoiska i zachęcania producentów do założenia konta.

Wokół platformy rozwija się całe zaplecze umożliwiające chińskiemu sprzedawcy stworzenie lokalnej struktury w Polsce. Przedsiębiorca może nadal prowadzić biznes z Shenzhen, ale otrzymuje polską spółkę, adres, numer VAT, EORI, rachunek bankowy i obsługę podatkową.

W połączeniu z europejskim magazynem, lokalnym adresem zwrotów i integracją z Allegro taka firma przestaje wyglądać jak typowy zagraniczny sprzedawca wysyłający pojedyncze paczki z Chin.

Z perspektywy klienta może wyglądać niemal jak przedsiębiorstwo działające lokalnie w Polsce.

Nie oznacza to oczywiście, że Allegro bezpośrednio świadczy wszystkie te usługi albo odpowiada za ich jakość. Pokazuje jednak, jak kompletna infrastruktura powstaje wokół pozyskiwania chińskich sprzedawców.

Allegro nie jest przy tym jedyną firmą budującą taki kanał.

Dobrym przykładem jest Leroy Merlin, które rozwija własny marketplace dla zewnętrznych sprzedawców. Na targach firma wystawiała się wspólnie z Base, czyli dawnym BaseLinkerem.

To zestawienie było szczególnie ciekawe.

Leroy Merlin daje chińskim przedsiębiorcom dostęp do klientów w kilku państwach europejskich, a Base zapewnia techniczne zaplecze do obsługi sprzedaży na wielu platformach z jednego systemu.

Na ekranie Base, obok Amazon, Empiku, Pigu, Cdiscount i innych marketplace’ów, widoczne było również logo Leroy Merlin. Firma reklamowała możliwość centralnego zarządzania e-commerce oraz automatyzacji procesów logistycznych w ramach ponad 2 000 integracji.

Materiały Leroy Merlin wskazywały natomiast, że sprzedawca chcący wejść na platformę powinien posiadać:

• podmiot zarejestrowany w UE i rzeczywisty europejski adres;
• rejestrację OSS albo lokalny numer VAT;
• zapasy magazynowe znajdujące się w UE;
• rachunek bankowy w strefie SEPA;
• produkty zgodne z GPSR;
• kody EAN-13;
• możliwość wystawiania faktur klientom końcowym;
• dostawy ze śledzeniem przesyłki;
• wymagane numery EPR;
• zarejestrowany znak towarowy;
• certyfikację FSC albo PEFC w przypadku produktów zawierających drewno.

Oferta dotyczyła sprzedaży między innymi we Francji, Hiszpanii, Polsce, Portugalii, Włoszech i Rumunii.

W praktyce model jest prosty:

marketplace pozyskuje chińskiego sprzedawcę, firma usługowa pomaga mu stworzyć europejską strukturę, operator logistyczny zapewnia magazyn i zwroty, a system taki jak Base integruje zamówienia, produkty oraz wysyłkę.

Wszystkie elementy można znaleźć podczas jednych targów w Shenzhen.

I to jest najważniejszy wniosek dla polskich przedsiębiorców.

Nie konkurujemy już tylko z anonimowym sprzedawcą wysyłającym tani produkt bezpośrednio z Chin.

Coraz częściej konkurujemy z chińskim biznesem, który nadal jest zarządzany z Shenzhen, ale ma polską lub inną unijną spółkę, europejski magazyn, lokalny adres zwrotów, numer VAT oraz dostęp do tych samych marketplace’ów i narzędzi co przedsiębiorca z Polski.

Oczywiście zakup gotowego pakietu nie gwarantuje zgodności. Polska spółka, VAT, numer EPR czy integracja z Base nie sprawiają automatycznie, że produkt spełnia wymagania GPSR, CE, REACH, PPWR lub przepisów dotyczących baterii.

Pokazują jednak, jak szybko znika przewaga wynikająca wyłącznie z fizycznej obecności firmy w Europie.

Wokół otwarcia biura Allegro w Shenzhen jest dużo szumu. Warto jednak widzieć szerszy obraz: Allegro jest tylko jednym z wielu europejskich podmiotów, które przyjeżdżają do Chin i bezpośrednio konkurują o lokalnych producentów oraz sprzedawców.

Pytanie nie brzmi już, czy chińscy sprzedawcy wejdą do Polski, tylko kiedy i jak?

UE może wycofać się z jednego z najbardziej kontrowersyjnych obowiązków PPWR. Głosowanie jest planowane na październik.K...
20/09/2026

UE może wycofać się z jednego z najbardziej kontrowersyjnych obowiązków PPWR. Głosowanie jest planowane na październik.

Kilka dni temu pisałem, że Unia Europejska zaczyna dostrzegać, iż nowe obowiązki wynikające z PPWR mogą wypychać małe przedsiębiorstwa z europejskiego rynku.

Teraz znamy kolejny etap tej sprawy.

Parlament Europejski pracuje nad projektem, który ma zawiesić do 1 stycznia 2035 r. obowiązek ustanawiania upoważnionego przedstawiciela do spraw rozszerzonej odpowiedzialności producenta w każdym państwie członkowskim, do którego przedsiębiorca prowadzi sprzedaż.

Pierwsze czytanie projektu na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego zostało orientacyjnie zaplanowane na 19 października 2026 r.

Dla PPWR właściwa jest procedura 2025/0395(COD) i projekt COM(2025) 982. Równoległa procedura 2025/0396(COD) dotyczy podobnych obowiązków wynikających m.in. z przepisów o WEEE, tekstyliach i produktach jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych.

Co dokładnie ma się zmienić?

Zgodnie z art. 45 ust. 3 PPWR przedsiębiorca mający siedzibę w jednym państwie UE i oferujący opakowania lub produkty w opakowaniach bezpośrednio konsumentom w innym państwie ma ustanowić w tym drugim państwie upoważnionego przedstawiciela do spraw EPR.

W praktyce polski sklep internetowy sprzedający do Niemiec, Francji, Czech i Austrii może zostać zmuszony do ustanowienia czterech odrębnych przedstawicieli.

Nie ma przy tym większego znaczenia, czy firma wysyła do danego kraju tysiące przesyłek, czy tylko kilka paczek rocznie.

Komisja Europejska proponuje zawiesić stosowanie tego obowiązku do 1 stycznia 2035 r.

Dla przedsiębiorstw mających siedzibę w UE ustanowienie przedstawiciela stałoby się dobrowolne. Firma mogłaby zachować dotychczasowego przedstawiciela, ale nie musiałaby go wyznaczać wyłącznie dlatego, że sprzedaje produkty konsumentom w innym państwie członkowskim.

Komisja sama przyznaje w uzasadnieniu projektu, że konieczność ustanawiania przedstawicieli nawet w 26 innych państwach członkowskich ogranicza konkurencyjność przedsiębiorstw z UE i tworzy barierę na jednolitym rynku.

To ważna zmiana, ale znacznie węższa, niż może się początkowo wydawać.

Projekt nie tworzy:

• jednego europejskiego rejestru producentów;

• unijnego systemu One-Stop-Shop dla EPR;

• wspólnych progów zwalniających firmy wprowadzające niewielkie ilości opakowań;

• jednej deklaracji obowiązującej w całej UE;

• jednolitego systemu opłat i raportowania.

Przedsiębiorca nadal może być zobowiązany do rejestracji, raportowania ilości opakowań, przystąpienia do organizacji odpowiedzialności producenta oraz uiszczania opłat oddzielnie w każdym państwie.

Zniknąć może jeden koszt - wynagrodzenie lokalnego przedstawiciela. Pozostałe elementy 27 krajowych systemów EPR mogą pozostać bez większych zmian.

Projekt nie oznacza również takiego samego zwolnienia dla sprzedawców spoza Unii Europejskiej.

W przypadku przedsiębiorstw z państw trzecich, w tym sprzedawców z Chin, państwa członkowskie nadal będą mogły wymagać ustanowienia upoważnionego przedstawiciela albo zastosować inne środki zapewniające identyfikowalność przedsiębiorcy i możliwość egzekwowania obowiązków.

Pojawia się zatem istotna różnica:

- polska firma sprzedająca do Francji mogłaby zostać zwolniona z obowiązku ustanawiania francuskiego przedstawiciela;

- chiński sprzedawca oferujący ten sam produkt bezpośrednio francuskiemu konsumentowi nadal mógłby podlegać takiemu obowiązkowi.

Projekt znajduje się obecnie w komisji ENVI Parlamentu Europejskiego. Sprawozdawczynią jest Ingeborg ter Laak z grupy EPL. Projekt sprawozdania opublikowano 22 maja, a poprawki zgłoszono 1 lipca. Oficjalny status procedury to nadal „oczekiwanie na decyzję komisji”.

Jednocześnie harmonogram Parlamentu wskazuje 19 października 2026 r. jako orientacyjny termin pierwszego czytania na posiedzeniu plenarnym.

Sprawa nie jest jednak przesądzona.

24 czerwca Rada UE poinformowała, że zdecydowana większość państw członkowskich zgłosiła poważne zastrzeżenia do projektów dotyczących przedstawicieli EPR. W konsekwencji negocjacje w Radzie zostały przerwane.

Nie oznacza to formalnego odrzucenia ani wycofania propozycji. Obie procedury nadal mają status trwających, a Parlament kontynuuje swoje prace.

Oznacza to jednak, że nawet przyjęcie stanowiska przez Parlament Europejski nie zmieni automatycznie prawa. W zwykłej procedurze ustawodawczej potrzebna jest również zgoda Rady.

Październikowe głosowanie może więc zwiększyć presję polityczną i ponownie otworzyć temat, ale nie zagwarantuje zawieszenia obowiązku.

Komisja zapowiada jednocześnie szerszą reformę całego systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. To właśnie w jej ramach mogą pojawić się rozwiązania dotyczące centralnego rejestru, wspólnego raportowania, progów dla małych przedsiębiorstw albo systemu One-Stop-Shop.

Na razie mówimy wyłącznie o zawieszeniu obowiązku ustanawiania upoważnionych przedstawicieli.

Najważniejszy wniosek?

Unia Europejska zaczyna naprawiać problem, który sama stworzyła, ale proponowana zmiana usuwa tylko jeden element znacznie większej bariery.

Jeżeli mały sklep nadal będzie musiał rejestrować się, raportować i płacić oddzielnie w każdym kraju, rezygnacja z lokalnego przedstawiciela obniży koszty, ale nie stworzy prawdziwie jednolitego rynku.

Teraz pozostają dwa pytania:

Czy Parlament poprze zawieszenie obowiązku 19 października?

I czy państwa członkowskie, które wcześniej przerwały negocjacje, zgodzą się wrócić do rozmów?

Oficjalne materiały:

Procedura dotycząca PPWR i baterii – 2025/0395(COD)
https://oeil.europarl.europa.eu/oeil/en/procedure-file?reference=2025%2F0395%28COD%29

Projekt Komisji Europejskiej COM(2025) 982
https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:52025PC0982
Równoległa procedura dotycząca innych systemów EPR - 2025/0396(COD)
https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2026/06/24/simplification-council-agrees-negotiating-stance-to-simplify-and-streamline-environmental-rules/
Stanowisko Rady UE z 24 czerwca 2026 r.
https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2026/06/24/simplification-council-agrees-negotiating-stance-to-simplify-and-streamline-environmental-rules/

Baterie w Unii Europejskiej. Dzisiaj ważna data dla producentów oraz importerów produktów z bateriami.Rozporządzenie (UE...
18/09/2026

Baterie w Unii Europejskiej. Dzisiaj ważna data dla producentów oraz importerów produktów z bateriami.

Rozporządzenie (UE) 2023/1542 stopniowo zmienia zasady wprowadzania baterii i akumulatorów do obrotu w Unii Europejskiej.

Nowe wymagania obejmują nie tylko baterie sprzedawane oddzielnie, ale również akumulatory zamontowane w urządzeniach elektronicznych, zabawkach, elektronarzędziach, pojazdach i innych produktach.

Jedną z najczęściej wskazywanych dat jest 18 sierpnia 2026 roku.
Nie oznacza ona jednak rozpoczęcia stosowania całego rozporządzenia. Wiele obowiązków funkcjonowało już wcześniej, natomiast kolejne będą wprowadzane w następnych latach.

Co obowiązywało przed 18 sierpnia 2026 roku?

Rozporządzenie weszło w życie 17 sierpnia 2023 roku, a jego zasadnicze stosowanie rozpoczęło się 18 lutego 2024 roku.

Od 18 sierpnia 2024 roku baterie zostały objęte nowym systemem oceny zgodności. Producent powinien przeprowadzić odpowiednią procedurę, sporządzić dokumentację techniczną i wystawić deklarację zgodności UE. Baterie objęte rozporządzeniem powinny również posiadać oznakowanie CE.

Dokumentacja techniczna powinna pozwalać na ocenę zgodności baterii z właściwymi wymaganiami i obejmować m.in. identyfikację produktu, opis konstrukcji, zastosowane materiały, analizę ryzyka, wykorzystane normy oraz wyniki badań.

W przypadku baterii litowych istotna pozostaje również dokumentacja transportowa, w szczególności UN 38.3 Test Summary. Nie zastępuje ona jednak dokumentacji technicznej ani deklaracji zgodności UE. Badanie UN 38.3 dotyczy przede wszystkim bezpieczeństwa baterii podczas transportu.

Od 18 sierpnia 2025 roku wszystkie baterie powinny być oznaczone symbolem selektywnej zbiórki, czyli przekreślonym koszem. Jeżeli bateria przekracza odpowiedni próg zawartości kadmu albo ołowiu, pod symbolem należy umieścić oznaczenie Cd lub Pb.

W tym okresie zaczęły być również stosowane nowe zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Firma, która jako pierwsza wprowadza baterie albo produkty zawierające baterie na rynek danego państwa członkowskiego, musi spełnić obowiązki rejestracyjne, ewidencyjne, sprawozdawcze i związane z finansowaniem gospodarowania zużytymi bateriami. W Polsce oznacza to m.in. odpowiedni zakres wpisu w BDO.

Co ma zmienić się 18 sierpnia 2026 roku?

Od tej daty rozporządzenie przewiduje bardziej szczegółowe wymagania dotyczące oznakowania baterii.

Nowa etykieta ma zawierać ogólne informacje wymienione w części A załącznika VI, w tym:

dane identyfikujące producenta;
kategorię i rodzaj baterii;
oznaczenie pozwalające zidentyfikować baterię;
miejsce produkcji;
datę produkcji;
masę;
pojemność;
skład chemiczny;
informacje o substancjach niebezpiecznych innych niż rtęć, kadm i ołów;
środek gaśniczy odpowiedni do gaszenia pożaru;
informacje o krytycznych surowcach obecnych w baterii w stężeniu przekraczającym 0,1% masy.

Akumulatory przenośne, baterie do lekkich środków transportu oraz baterie rozruchowe mają również posiadać informację o pojemności.

W przypadku baterii jednorazowych oznakowanie ma wskazywać minimalny średni czas działania w określonych zastosowaniach oraz zawierać informację, że bateria nie jest przeznaczona do ponownego ładowania.

Ważne zastrzeżenie dotyczące tej daty

Nie należy jednak traktować 18 sierpnia 2026 roku jako bezwarunkowego terminu rozpoczęcia stosowania wszystkich nowych etykiet.

Artykuł 13 rozporządzenia przewiduje, że wymagania będą stosowane od 18 sierpnia 2026 roku albo po upływie 18 miesięcy od wejścia w życie odpowiedniego aktu wykonawczego Komisji Europejskiej - w zależności od tego, który termin przypada później.

Akt wykonawczy ma określić harmonizowane specyfikacje dotyczące formatu nowych etykiet i oznaczeń. Dlatego przed zleceniem produkcji nowych etykiet należy sprawdzić, czy akt został już opublikowany, kiedy wszedł w życie i od jakiej daty rozpoczyna się 18-miesięczny okres przejściowy.

Oznacza to, że 18 sierpnia 2026 roku jest ważnym terminem zapisanym w rozporządzeniu, ale sam w sobie nie musi oznaczać natychmiastowego obowiązku używania ostatecznego formatu nowych etykiet.

Co będzie następne?

Kolejna istotna zmiana nastąpi 18 lutego 2027 roku. Od tego dnia wszystkie baterie mają zostać oznaczone kodem QR.

W przypadku typowych baterii przenośnych kod QR będzie zapewniał dostęp do wymaganych informacji o baterii, deklaracji zgodności UE oraz informacji dotyczących zapobiegania powstawaniu odpadów i postępowania ze zużytą baterią.

Nie każdy kod QR będzie jednak prowadził do indywidualnego paszportu baterii. Taki paszport będzie wymagany dla:

baterii pojazdów elektrycznych;
baterii do lekkich środków transportu, takich jak rowery i hulajnogi elektryczne;
baterii przemysłowych o pojemności przekraczającej 2 kWh.

Paszport będzie zawierał znacznie szerszy zakres danych, m.in. informacje o producencie, składzie materiałowym, pojemności, trwałości, śladzie węglowym, zawartości materiałów z recyklingu oraz możliwościach demontażu i przetwarzania baterii.

Od 18 lutego 2027 roku zaczną być również stosowane wymagania dotyczące możliwości wyjmowania i wymiany baterii przenośnych zamontowanych w urządzeniach. Co do zasady użytkownik powinien mieć możliwość jej wymiany przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi. Rozporządzenie przewiduje jednak wyjątki dotyczące określonych produktów, w szczególności tam, gdzie niewymienność baterii jest uzasadniona bezpieczeństwem, szczelnością albo prawidłowym funkcjonowaniem urządzenia.

Jak powinien przygotować się importer?

Importer nie powinien ograniczać kontroli do raportu UN 38.3 albo karty MSDS. Przed wprowadzeniem baterii lub urządzenia zawierającego baterię do obrotu warto uzyskać od producenta:

deklarację zgodności UE dla baterii;
dokumentację techniczną zgodną z załącznikiem VIII;
raporty potwierdzające bezpieczeństwo baterii;
dowody spełnienia ograniczeń dotyczących rtęci, kadmu i ołowiu;
UN 38.3 Test Summary dla baterii litowych;
projekt oznakowania baterii;
informacje o producencie, fabryce, typie i partii;
instrukcje bezpieczeństwa oraz informacje dotyczące wymiany i usuwania baterii.

Należy również zweryfikować obowiązki związane z rejestracją producenta, rozszerzoną odpowiedzialnością producenta i sprawozdawczością w każdym państwie, w którym bateria lub produkt zawierający baterię jest po raz pierwszy udostępniany na rynku.

18 sierpnia 2026 roku stanowi kolejny etap wdrażania unijnego rozporządzenia bateryjnego, skoncentrowany przede wszystkim na bardziej szczegółowym oznakowaniu baterii. Nie jest to jednak początek całego systemu - obowiązki dotyczące CE, dokumentacji, deklaracji zgodności, substancji niebezpiecznych, przekreślonego kosza i odpowiedzialności producenta zaczęły obowiązywać wcześniej.

Jednocześnie data stosowania nowych etykiet zależy od wejścia w życie aktu wykonawczego Komisji Europejskiej. Następnym kluczowym terminem będzie 18 lutego 2027 roku, kiedy mają pojawić się obowiązkowe kody QR, paszporty dla określonych kategorii baterii oraz nowe wymagania dotyczące ich wymienności.

Podstawa prawna: rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1542.

UE przyznaje, że PPWR może wypychać małe firmy z europejskiego rynku16 września 2026 r. w Parlamencie Europejskim odbyła...
17/09/2026

UE przyznaje, że PPWR może wypychać małe firmy z europejskiego rynku

16 września 2026 r. w Parlamencie Europejskim odbyła się debata dotycząca wpływu PPWR na małe i średnie przedsiębiorstwa, obciążeń administracyjnych oraz nowych barier na jednolitym rynku.

Przedstawiciele większości grup politycznych, Komisji Europejskiej i Rady UE zgodzili się, że cele środowiskowe rozporządzenia powinny zostać utrzymane. Jednocześnie przyznali, że niektóre obowiązki są nieproporcjonalne dla najmniejszych przedsiębiorców.

Najwięcej uwagi poświęcono rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czyli EPR.

Mały polski sklep internetowy, który otrzymuje pojedyncze zamówienia z Niemiec, Francji, Czech i Austrii, może być zobowiązany w każdym z tych państw oddzielnie:

• zarejestrować się jako producent opakowań;
• przystąpić do krajowego systemu EPR;
• składać sprawozdania i wnosić opłaty;
• ustanowić lokalnego upoważnionego przedstawiciela.

Takie obowiązki mogą powstać nawet wtedy, gdy firma wysyła do danego państwa tylko kilka paczek rocznie.

Podczas debaty Delara Burkhardt z grupy S&D przytoczyła przykład producenta elektronicznych instrumentów muzycznych z Lipska. Firma zatrudnia dziewięć osób i sprzedaje do 20 państw UE. Roczne koszty rejestracji i przedstawicieli wynoszą około 5 000 euro, mimo że do niektórych krajów przedsiębiorstwo wysyła zaledwie cztery paczki.

Wskazywano również, że ustanowienie przedstawiciela może kosztować od 600 do 2 000 euro rocznie w każdym państwie. Dla dużej platformy nie jest to poważna przeszkoda. Dla małej winiarni, wydawnictwa, zakładu rzemieślniczego albo sklepu internetowego może oznaczać wycofanie danego kraju z oferty.

Przedstawiciele różnych grup politycznych podkreślali, że system stawia małe firmy w gorszej sytuacji niż duże platformy. Amazon może bez większego problemu obsługiwać wiele krajowych rejestrów. Dla jednoosobowej działalności nawet kilka takich rejestracji może stać się nieopłacalne.

Co na to Komisja Europejska?

Komisarz Jessika Roswall przyznała, że setki przedsiębiorstw zgłosiły jej problemy związane z nowymi obowiązkami. Część firm już ogranicza sprzedaż do innych państw UE.

Komisja uznała, że nie można wymagać od małych przedsiębiorstw sprzedających niewielkie ilości produktów ustanawiania przedstawiciela na każdym rynku krajowym. Zaproponowała zawieszenie najbardziej problematycznych obowiązków i wezwała Parlament oraz Radę do szybkiego przyjęcia zmian – najlepiej w ciągu miesiąca.

Przedstawiciel prezydencji Rady UE potwierdził, że państwa członkowskie znają problem. Wśród możliwych rozwiązań wymienił progi zwalniające firmy wprowadzające niewielkie ilości opakowań oraz stworzenie jednego unijnego rejestru producentów.

Podczas debaty najczęściej proponowano:

• zwolnienie mikro- i małych firm wprowadzających niewielkie ilości opakowań;
• zawieszenie obowiązku ustanawiania przedstawiciela w każdym państwie;
• jeden europejski rejestr producentów;
• cyfrowy system One-Stop-Shop zamiast 27 odrębnych procedur;
• harmonizację zasad rejestracji, raportowania i EPR;
• ograniczenie kontroli i sankcji do czasu wydania kompletnych wytycznych.

PPWR to jednak nie tylko EPR.

Krzysztof Hetman z grupy PPE zwrócił uwagę, że część wytycznych została opublikowana zaledwie 12 dni przed rozpoczęciem stosowania rozporządzenia. Przedsiębiorcy nadal nie mają jasnych odpowiedzi dotyczących m.in. opakowań wielokrotnego użytku, etykietowania oraz folii służących do zabezpieczania produktów na paletach.

W debacie poruszono także problem firm, które kupują gotowe opakowania od wyspecjalizowanego producenta, ale umieszczają na nich własną nazwę lub logo. W określonych przypadkach mogą zostać uznane za wytwórcę i zobowiązane do sporządzenia własnej dokumentacji zgodności, mimo że nie zmieniły konstrukcji ani materiału opakowania.

Wskazano również na brak jasnych zasad określających metodologię i częstotliwość badań PFAS oraz metali ciężkich. Przedsiębiorcy muszą przygotować dokumentację, ale nadal nie zawsze wiedzą, jakie badania wykonać, jak często je powtarzać i które opakowania można objąć jednym zestawem dowodów.

Europosłowie z części grup prawicowych, w tym ECR i PfE, domagali się całkowitego wycofania albo zasadniczego ograniczenia PPWR. Większość uczestników debaty opowiadała się jednak za pozostawieniem celów środowiskowych i korektą konkretnych obowiązków administracyjnych.

Szersza harmonizacja systemów EPR ma zostać zaproponowana w ramach przyszłego Circular Economy Act.

Nie oznacza to, że PPWR został już zawieszony albo że przedsiębiorcy mogą przestać wykonywać obecne obowiązki. Sama debata nie zmienia prawa. Komisja zapowiedziała korekty, ale muszą one jeszcze przejść odpowiednią procedurę legislacyjną.

Najważniejszy wniosek?

Unia Europejska przyjęła jedno rozporządzenie, które miało ujednolicić rynek, ale pozostawiła przedsiębiorcom 27 systemów rejestracji, raportowania i EPR.

Teraz przekonamy się, czy za deklaracjami dotyczącymi uproszczenia przepisów pójdą rzeczywiste i szybkie zmiany.

Ecodesign for Sustainable Products Regulation - co niedługo zmieni się w UE?Rozporządzenie (UE) 2024/1781, znane jako ES...
17/09/2026

Ecodesign for Sustainable Products Regulation - co niedługo zmieni się w UE?

Rozporządzenie (UE) 2024/1781, znane jako ESPR, ma stopniowo zmienić sposób projektowania i wprowadzania produktów na rynek Unii Europejskiej. Nowe przepisy obejmą znacznie więcej produktów niż dotychczasowe regulacje dotyczące ekoprojektu.

W przyszłości pod uwagę brane będą nie tylko zużycie energii, lecz również trwałość produktu, możliwość jego naprawy i demontażu, zawartość materiałów pochodzących z recyklingu, możliwość ponownego wykorzystania oraz ślad środowiskowy. Dla części produktów obowiązkowy stanie się również cyfrowy paszport produktu - Digital Product Passport, czyli DPP.

Nie oznacza to jednak, że każdy produkt sprzedawany w UE musi już posiadać kod QR i cyfrowy paszport.

ESPR jest rozporządzeniem ramowym. Konkretne obowiązki będą wprowadzane stopniowo poprzez osobne akty delegowane dla poszczególnych grup produktów. Dopiero w takich aktach zostaną określone wymagane parametry, dokumentacja, metody oceny zgodności, zawartość DPP oraz termin rozpoczęcia stosowania nowych przepisów.

Pierwsze zmiany dotyczą już niesprzedanych produktów. Od 19 lipca 2026 r. duże przedsiębiorstwa nie mogą niszczyć niesprzedanej odzieży, dodatków odzieżowych i obuwia.

Mikroprzedsiębiorstwa i małe przedsiębiorstwa są z tego zakazu wyłączone, natomiast średnie przedsiębiorstwa mają zostać nim objęte od 19 lipca 2030 r.

Od 2 marca 2027 r. zacznie być stosowany również jednolity format publikowania informacji o wyrzucanych niesprzedanych produktach. Ten obowiązek również dotyczy przede wszystkim dużych przedsiębiorstw.

Komisja Europejska zaplanowała przyjmowanie pierwszych szczegółowych wymagań dla żelaza i stali, aluminium, tekstyliów i odzieży, opon, mebli oraz materacy. Planowane są także wymagania horyzontalne dotyczące naprawialności produktów, recyklingu i zawartości materiałów pochodzących z recyklingu.

Planowane terminy przyjęcia aktów to między innymi:

żelazo i stal - 2026 r.
aluminium - 2027 r.
tekstylia i odzież - 2027 r.
opony - 2027 r.
meble - 2028 r.
materace - 2029 r.

Są to jednak orientacyjne terminy przyjęcia przepisów, a nie daty, od których przedsiębiorcy natychmiast będą musieli spełniać wszystkie nowe wymagania. Co do zasady akty produktowe powinny przewidywać przynajmniej 18 miesięcy na dostosowanie się przedsiębiorców.

W lipcu 2026 r. powstała również unijna infrastruktura rejestru cyfrowych paszportów produktów. Samo uruchomienie rejestru nie spowodowało jednak, że DPP stał się obowiązkowy dla wszystkich produktów. Obowiązek będzie powstawał dopiero wtedy, gdy przewidzi go akt dotyczący konkretnej kategorii.

Dla importerów oznacza to, że nie trzeba obecnie tworzyć DPP dla każdego produktu. Warto jednak już teraz zacząć zbierać od producentów dokładniejsze dane dotyczące zastosowanych materiałów, zawartości recyklatu, trwałości, możliwości naprawy, demontażu i recyklingu.

ESPR nie wprowadza jednej rewolucji w konkretnym dniu. Będzie to kilkuletni proces, w którym kolejne grupy produktów zostaną objęte coraz bardziej szczegółowymi wymaganiami dotyczącymi ich całego cyklu życia.

Podstawa prawna: rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1781.

Co ostatniej debacie było najważniejsze dla przedsiębiorców i biznesu? Obejrzałem orędzie o stanie Unii Europejskiej i d...
16/09/2026

Co ostatniej debacie było najważniejsze dla przedsiębiorców i biznesu? Obejrzałem orędzie o stanie Unii Europejskiej i debatę w Parlamencie Europejskim, żebyście Wy nie musieli.

W debacie dużo polityki, ale również kilka pomysłów istotnych dla przedsiębiorców.

Poszczególni posłowie mówili o tym co zwykle, czyli między innymi o konkurencyjności europejskich firm, cenach energii, migracji ale również zacieśnieniu relacji z Kanadą. Wszystkim zapewne jest na ustach status Kanady jako pierwszego „państwa stowarzyszonego” z UE.

Z perspektywy biznesu szczególnie interesujące były dwa kierunk zaproponowane przez Ursula von der Leyen:

• EU Inc - możliwość prowadzenia działalności w całej Unii według jednego zestawu zasad, zamiast zakładania spółek i przechodzenia odrębnych procedur w kolejnych państwach;

• ograniczenie gold-platingu, czyli dokładania przez państwa członkowskie kolejnych krajowych wymagań ponad to, czego rzeczywiście wymaga prawo unijne.

Na przykład dyrektywa UE może wymagać od przedsiębiorstw raportowania określonych danych dotyczących produktów, podczas gdy przepisy krajowe wprowadzają dodatkową rejestrację, kolejne dokumenty, krótsze terminy lub certyfikację obowiązującą wyłącznie w danym państwie. Firma działająca na kilku rynkach musi wówczas spełniać różne wersje wymogu, który pierwotnie miał być jednolity w całej Unii Europejskiej.

Oba pomysły brzmią rozsądnie. Problem europejskich firm często nie polega bowiem na braku wspólnego rynku, ale na tym, że wspólne przepisy po przejściu przez 27 krajowych systemów przestają być wspólne.

Podczas debaty parlamentarnej znacznie więcej czasu zajęły jednak migracja, bezpieczeństwo, wojna w Ukrainie, ceny energii oraz polityczne rozliczenia między poszczególnymi grupami.

Najważniejsza wiadomość dla importerów pojawiła się tego samego dnia poza samym orędziem.

Parlament Europejski zatwierdził reformę unijnego systemu celnego i nowy Unijny Kodeks Celny.

Reforma przewiduje między innymi:

• utworzenie Urzędu Unii Europejskiej ds. Celnych;
• powstanie wspólnego EU Customs Data Hub;
• stopniowe zastępowanie rozproszonych krajowych systemów celnych;
• bardziej scentralizowaną analizę ryzyka;
• nowe zasady dotyczące e-commerce i platform internetowych;
• uproszczenia dla najbardziej wiarygodnych przedsiębiorców.

Dla importerów oznacza to większą centralizację danych i kontroli. Organy celne będą mogły analizować informacje dotyczące towarów, ich pochodzenia, wartości, klasyfikacji oraz zgodności na poziomie całej UE, a nie wyłącznie pojedynczego państwa.

Nie oznacza to, że wszystkie zmiany zaczną obowiązywać jutro. Reforma będzie wdrażana etapami, a kluczowe znaczenie będą miały terminy uruchomienia Urzędu Celnego i EU Customs Data Hub.

Politycznie najgłośniejsza była dziś Kanada. Z biznesowego punktu widzenia dzisiejsza reforma może przynieść trzęsienie ziemi w EU.

Czy wspólny unijny system celny rzeczywiście uprości import, czy tylko przeniesie część biurokracji na poziom europejski?

Address

Baoan

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Euro-Oriental posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Euro-Oriental:

Shortcuts

Share