24/09/2026
Otwarcie biura Allegro w Shenzhen wywołało ostatnio sporo emocji wśród polskich sprzedawców. Po co oni to właściwie zrobili i jak działają w Chinach? Warto zaznaczyć jedną ważną rzecz: Allegro nie zaczęło dopiero teraz zabiegać o chińskich sprzedawców. Ich stanowiska na różnych targach w Chinach było już widać od lat.
Allegro nie jest też jedyną polską platformą, która bezpośrednio reklamuje się chińskim producentom i pomaga im rozpocząć sprzedaż w Europie.
W zeszłym tygodniu podczas targów CCBEC w Shenzhen reprezentowałem klienta, szukając dostawców i mogłem sobie podpatrzeć jak obecnie wygląda sytuacja ze strony merchantów z Chin.
CCBEC, czyli China (Shenzhen) Cross Border E-commerce Fair, to około 80 000 m² powierzchni, cztery hale tematyczne i blisko 1 500 wystawców. Można tam znaleźć zarówno producentów, jak i marketplace’y, operatorów logistycznych oraz firmy oferujące obsługę podatkową i compliance.
Na targach było stosunkowo niewielu obcokrajowców. Nie powinno to jednak dziwić.
CCBEC nie jest wyłącznie klasycznymi targami eksportowymi, na które zagraniczni kupcy przyjeżdżają szukać produktów. To w dużej mierze miejsce, w którym platformy i usługodawcy pokazują chińskim przedsiębiorcom, jak rozpocząć sprzedaż za granicą.
Allegro otworzyło biuro w Shenzhen 14 września, zaledwie kilka dni przed targami. Wokół tej decyzji pojawiło się sporo zainteresowania, szczególnie w Polsce. Allegro deklaruje, że chce być bliżej lokalnych sprzedawców, lepiej ich weryfikować i kontrolować zgodność ofert u źródła.
Allegro nie działa jednak tutaj w próżni.
Na CCBEC obecne były również Amazon, AliExpress, Lazada, eBay, eMAG, Shopee, TikTok Shop, Mercado Libre, Falabella, Leroy Merlin, ManoMano, Jumia, Rakuten i wiele innych platform.
Z mojego punktu widzenia przy Allegro nie było jeszcze takiego ruchu jak w okolicach stoisk AliExpress czy Lazady. Stanowisko było praktycznie puste. Dodam, że nie było to przed zamknięciem ale chwile wcześniej byłem przy zatłoczonym stanowisku Mercadolibre, więc większe zainteresowanie widziałem nawet przy platformach prowadzących sprzedaż do Ameryki Łacińskiej.
Najważniejsze jest jednak coś innego: platformy oferują cały wachlarz usług aby pomóc chińskim dostawcom wejść na lokalny rynek.
Przy Allegro dostępne były materiały firmy oferującej chińskim przedsiębiorcom kompleksowe wejście na polski rynek. Hasło na ulotce mówiło wprost:
**„Wejście na polski rynek zaczyna się od rejestracji lokalnej spółki”.**
Oferta obejmowała:
• rejestrację spółki w Polsce;
• zapewnienie polskiego adresu;
• otwarcie rachunku bankowego;
• rejestrację VAT;
• uzyskanie numeru EORI;
• rejestrację i rozliczanie OSS oraz IOSS;
• obsługę obowiązków korporacyjnych;
• prowadzenie rozliczeń podatkowych;
• konsultacje podatkowe i wsparcie w zakresie podatku dochodowego.
Pokazuje to, że działania Allegro w Shenzhen nie ograniczają się do postawienia stoiska i zachęcania producentów do założenia konta.
Wokół platformy rozwija się całe zaplecze umożliwiające chińskiemu sprzedawcy stworzenie lokalnej struktury w Polsce. Przedsiębiorca może nadal prowadzić biznes z Shenzhen, ale otrzymuje polską spółkę, adres, numer VAT, EORI, rachunek bankowy i obsługę podatkową.
W połączeniu z europejskim magazynem, lokalnym adresem zwrotów i integracją z Allegro taka firma przestaje wyglądać jak typowy zagraniczny sprzedawca wysyłający pojedyncze paczki z Chin.
Z perspektywy klienta może wyglądać niemal jak przedsiębiorstwo działające lokalnie w Polsce.
Nie oznacza to oczywiście, że Allegro bezpośrednio świadczy wszystkie te usługi albo odpowiada za ich jakość. Pokazuje jednak, jak kompletna infrastruktura powstaje wokół pozyskiwania chińskich sprzedawców.
Allegro nie jest przy tym jedyną firmą budującą taki kanał.
Dobrym przykładem jest Leroy Merlin, które rozwija własny marketplace dla zewnętrznych sprzedawców. Na targach firma wystawiała się wspólnie z Base, czyli dawnym BaseLinkerem.
To zestawienie było szczególnie ciekawe.
Leroy Merlin daje chińskim przedsiębiorcom dostęp do klientów w kilku państwach europejskich, a Base zapewnia techniczne zaplecze do obsługi sprzedaży na wielu platformach z jednego systemu.
Na ekranie Base, obok Amazon, Empiku, Pigu, Cdiscount i innych marketplace’ów, widoczne było również logo Leroy Merlin. Firma reklamowała możliwość centralnego zarządzania e-commerce oraz automatyzacji procesów logistycznych w ramach ponad 2 000 integracji.
Materiały Leroy Merlin wskazywały natomiast, że sprzedawca chcący wejść na platformę powinien posiadać:
• podmiot zarejestrowany w UE i rzeczywisty europejski adres;
• rejestrację OSS albo lokalny numer VAT;
• zapasy magazynowe znajdujące się w UE;
• rachunek bankowy w strefie SEPA;
• produkty zgodne z GPSR;
• kody EAN-13;
• możliwość wystawiania faktur klientom końcowym;
• dostawy ze śledzeniem przesyłki;
• wymagane numery EPR;
• zarejestrowany znak towarowy;
• certyfikację FSC albo PEFC w przypadku produktów zawierających drewno.
Oferta dotyczyła sprzedaży między innymi we Francji, Hiszpanii, Polsce, Portugalii, Włoszech i Rumunii.
W praktyce model jest prosty:
marketplace pozyskuje chińskiego sprzedawcę, firma usługowa pomaga mu stworzyć europejską strukturę, operator logistyczny zapewnia magazyn i zwroty, a system taki jak Base integruje zamówienia, produkty oraz wysyłkę.
Wszystkie elementy można znaleźć podczas jednych targów w Shenzhen.
I to jest najważniejszy wniosek dla polskich przedsiębiorców.
Nie konkurujemy już tylko z anonimowym sprzedawcą wysyłającym tani produkt bezpośrednio z Chin.
Coraz częściej konkurujemy z chińskim biznesem, który nadal jest zarządzany z Shenzhen, ale ma polską lub inną unijną spółkę, europejski magazyn, lokalny adres zwrotów, numer VAT oraz dostęp do tych samych marketplace’ów i narzędzi co przedsiębiorca z Polski.
Oczywiście zakup gotowego pakietu nie gwarantuje zgodności. Polska spółka, VAT, numer EPR czy integracja z Base nie sprawiają automatycznie, że produkt spełnia wymagania GPSR, CE, REACH, PPWR lub przepisów dotyczących baterii.
Pokazują jednak, jak szybko znika przewaga wynikająca wyłącznie z fizycznej obecności firmy w Europie.
Wokół otwarcia biura Allegro w Shenzhen jest dużo szumu. Warto jednak widzieć szerszy obraz: Allegro jest tylko jednym z wielu europejskich podmiotów, które przyjeżdżają do Chin i bezpośrednio konkurują o lokalnych producentów oraz sprzedawców.
Pytanie nie brzmi już, czy chińscy sprzedawcy wejdą do Polski, tylko kiedy i jak?