19/09/2025
Brzeska – krok 2: Inwentaryzacja „na piechotkę”
Kiedy technologia musi zostać w drzwiach.
Po zawaleniu stropów i dachu wejście do budynku jest możliwe tylko punktowo i na krótko. Skaner 3D nie wejdzie, więc wchodzimy my – zespół co najmniej dwuosobowy, z przygotowanym planem i asekuracją.
To etap, w którym liczy się doświadczenie i zimna krew: trzeba potwierdzić na żywo to, czego skan nie mógł już uchwycić.
Co robimy na miejscu?
➡️weryfikujemy układy pomieszczeń, grubości murów, światła i ubytki otworów,
➡️robimy jak najwięcej zdjęć, żeby uchwycić deformacje, odchyłki i ślady przemieszczeń,
➡️tworzymy szkice odręczne, zaznaczamy "strefy wyłączeń" i "martwe pola” do koordynacji po rozbiórkach,
Jak pracujemy (bezpieczeństwo najpierw):
❗zawsze min. dwie osoby, łączność, osoba „na zewnątrz”
❗kask, rękawice, buty z noskiem, latarka czołowa, maska filtrująca,
❗krótkie wejścia według planu (tylko niezbędne trasy),
❗dokumentacja „na szybko”: zdjęcia z miarką/dalmierzem w kadrze + szkice w skali.
Po co to wszystko?
Żeby domknąć obraz istniejącego stanu i zebrać jak najbardziej pełny pakiet danych. Na bazie skanu 3D oraz tej inwentaryzacji „na piechotkę” zespół projektantów może bezpiecznie opracować rozwiązania konstrukcyjne.
To drugi krok naszej dokumentacji — ten, w którym technologia spotyka się z rzemiosłem i procedurą bezpieczeństwa.