27/07/2026
Patrzę na to zdjęcie i uśmiecham się.
Nie dlatego, że stoję na scenie.
Uśmiecham się, bo przypominam sobie drogę, którą przeszedłem.
Był czas, kiedy zdecydowanie łatwiej było mi stać z boku niż wyjść przed ludzi.
Na lekcjach wolałem nie zgłaszać się do odpowiedzi.
Na studiach miałem nadzieję, że wykładowca nie wybierze właśnie mnie.
Nie dlatego, że nie znałem odpowiedzi.
Bardziej bałem się opinii innych niż tego, że się pomylę.
A wczoraj…
Miałem zaszczyt współprowadzić galę przed liczną publicznością w jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc w Trójmieście – na 34. piętrze Olivia Star w Gdańsku.
Stojąc na tej scenie, przez chwilę pomyślałem o tamtym chłopaku.
Nigdy nie uwierzyłby, że kiedyś będzie trzymał mikrofon w ręku i prowadził wydarzenie w takim miejscu.
To uświadomiło mi jedną rzecz.
Największe ograniczenia bardzo często istnieją tylko w naszej głowie.
Nie wydarzył się żaden cud.
To efekt codziennej pracy.
Pracy nad sobą.
Nad charakterem.
Nad własną głową.
Setek małych decyzji, żeby zrobić jeszcze jeden krok do przodu.
Jestem dumny.
Nie z tego, że stanąłem na scenie.
Jestem dumny z tego, że nie pozwoliłem, aby moje ograniczenia z przeszłości zdecydowały o mojej przyszłości.
Dzisiaj wiem też, że za jakiś czas moje dziecko będzie patrzyło nie na to, co mówię.
Będzie patrzyło na to, jak żyję.
I zrobię wszystko, żeby mogło kiedyś powiedzieć:
„Mój tata pokazał mi, że jeśli każdego dnia pracujesz nad sobą, możesz dojść dalej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałeś.” ❤️