18/05/2026
Po ostatnim poście o spółce zoo wiele osób potwierdziło moje przypuszczenia - że prowadzenie firmy (zoo) w Polsce to niezły cyrk. Uff znaczy się nie tylko ja tak mam - człowiek chce rozwijać firmę i pracować z ludźmi, a po drodze walczy z KRS-em, podpisami i innymi gadami przeszkadzającymi w prawdziwej robocie! Ehhh…
Ale dzisiaj skupmy się na pośrednictwie… Maj był pod tym względem naprawdę mocny - a jeszcze się nie skończył! Jest 18 maja a ja od początku miesiąca podpisałam 4 umowy rezerwacyjne na nieruchomości o łącznej wartości ponad 12 milionów złotych i szczerze mówiąc sama jeszcze tego do końca nie przetworzyłam! 🤣
Każda z tych transakcji jest zupełnie inna i za każdą stoi historia, którą pewnie jeszcze Wam opowiem. Zdradzę jedynie, że jedna z nieruchomości była całkowicie off market, druga - tu pojawiło się dwóch zdeterminowanych klientów - emocji tam nie brakowało, zaś trzecia nieruchomość stała „odrobinę” na działce sąsiadów. Te historie zasługują na osobny post, ale na razie cicho sza!
Z boku wygląda to czasem jak „super, podpisana rezerwacja”, ale prawda jest taka, że wtedy zaczyna się największa robota. Telefony, dokumenty, banki, notariusze, negocjacje i pilnowanie miliona szczegółów, żeby wszystko bezpiecznie doprowadzić do końca. Ta praca to zdecydowanie mój żywioł!
I bardzo się cieszę, że nie tylko u mnie dużo się dzieje. Dziewczyny z Homebeat Nieruchomości też naprawdę dobrze działają. W maju - Monika zamknęła swoją transakcję, Karolina kolejne dwie i zdecydowanie czuć, że rynek znowu się ożywił. Ludzie nadal analizują każdą złotówkę i dużo ostrożniej podejmują decyzje, ale jednocześnie naprawdę kupują. Na prezentacjach dużo się dzieje, jest ruch i jest też w czym wybierać.
I chyba właśnie za to lubię nieruchomości. Za tym wszystkim zawsze stoi człowiek, emocje i jakiś ważny moment w życiu.
Jeśli myślicie o sprzedaży nieruchomości albo chcecie sprawdzić, co dziś realnie dzieje się na rynku, to wiecie gdzie mnie znaleźć. Polecam się!