15/06/2025
Gdyby żył, Bohdan Smoleń kończyłby dziś siedemdziesiąt osiem lat. Był czas, kiedy dzięki występom kabaretowym znała go niemal cała Polska. Zaczęło się w Krakowie, w założonym przez Smolenia kabarecie "Pod Budą", później w Poznaniu artysta dołączył do Kabaretu Tey. Zapisy telewizyjne kilku poznańskich programów przyniosły gigantyczną popularność. Któż nie pamięta słynnej "Pelagii", " Z tyłu sklepu", ''Aaa tam, cicho być!” czy ''Jak wyjść z kryzysu - SRU” albo piosenek: ''Smutasy, mazgaje” czy "Co to będzie, kiedy zgaśnie nasze słonko?"? W 1981 r. na festiwalu opolskim po raz pierwszy nie wybrano Miss Obiektywu, trafił się bowiem Mister - Smoleń właśnie, później były jeszcze nagrody w kabaretonie za "Aaa tam, cicho być!" - i oficjalny zakaz wykonywania zawodu od kierownika Wydziału Kultury KC PZPR...
Działo się coraz gorzej, nadciągnęły życiowe dramaty. Niejeden... a mimo to artysta reagował, gdy innym działa się krzywda (vide: Eleni). Podobno zbierał anioły. Publiczność uwielbiała go za piosenki disco-polo, za sympatycznego listonosza Edzia w "Świecie według Kiepskich", a on walczył z demonami, później także ze zdrowiem i brakiem pieniędzy. W początkach kariery śpiewał: "Życie, dlaczego mnie chłoszczesz, na odlew lewicą w pysk! Wiesz przecież, nie jesteś najprostsze. Jak kamień trudno cię zgryźć...". Życie, które nie szczędziło mu smutków, skończyło się niecałe cztery i pół roku temu. Warto przypomnieć sobie kilka jego filmowych ról: Pana Stasia w "Kochankach mojej mamy", Gubernatora Karmello z "Pana Kleksa w kosmosie" czy Komola z "Cesarskiego cięcia", przeczytajmy tę książkową rozmowę... Ech... jakieś takie smutne te wspomnienia...