31/08/2022
Wady i zagrożenia budowy domu na głoszenie do 70m2.
W tym tekście skupimy się na promowanym w mediach temacie związanym z budową domu na zgłoszenie do 70m2. Pomysł medialnie chwytliwy, ale czy rzeczywiście taki dobry ? Poniżej przedstawię obrazowo i w uproszczeniu spore mankamenty tego pomysłu.
Zanim omówimy pułapki budowy na zgłoszenie do 70m2, warto wiedzieć czym różni się budowa w takim trybie z budową w normalnym trybie, czyli takim w którym musimy uzyskać pozwolenie na budowę.
W “normalnym” trybie, czyli uzyskując pozwolenie na budowę działamy w następujący sposób. Kupujemy działkę budowlaną, wybieramy projekt, który architekt adaptuje nam do naszych oczekiwań i możliwości działki oraz otoczenia, zbieramy wszystkie niezbędne dokumenty jak mapy, projekty zagospodarowania, przyłączy, pozwolenia, zaświadczenia, a następnie składamy tą stertę dokumentów do urzędu i urząd na podstawie zgromadzonej przez inwestora dokumentacji analizuje czy przedłożony projekt i zamierzenie budowlane nie koliduje z wszelkimi możliwymi przepisami. A tych przepisów jest naprawdę sporo. Jeśli urząd stwierdzi, że nie ma żadnych przeciwwskazań i wszystko jest ok, to wydaje dokument w postaci pozwolenia na budowę. Tym dokumentem urząd potwierdza, że nasza zamierzenie budowlane jest legalne i zgodne z przepisami. Następnie, zatrudniamy kierownika budowy, który przejmuje odpowiedzialność prawną nad budową, oraz wzywamy geodetę do wytyczenia budynku na działce i naniesienia na mapę. Jeśli w dalszym etapie budowy nie znajdziemy na terenie budowy jakiegoś trupa, zabytków, czy ropy oraz wybudujemy budynek zgodnie z założeniami projektowymi i sztuką budowlaną to jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że taki dom będziemy mogli wcześniej czy później zamieszkać. Innymi słowy, najpierw jest trochę biegania za papierami oraz oczekiwanie na wydanie pozwolenia, a następnie budujemy sobie na spokojnie wymarzony domek.
W trybie uproszczonym na zgłoszenie do 70m2 sprawa wygląda mianowicie tak. Aby było ciekawiej przedstawimy tu “Janusza”, który przepisy budowlane zna z telewizji publicznej a wiedzę o budowie czerpie z Youtuba. Tak więc, nasz Janusz kupił dawno temu działkę budowlaną, kupił też projekt domu po mega promocyjnej cenie, zebrał też kilka podstawowych dokumentów wymaganych do zgłoszenia i złożył do Urzędu. Po 30 dniach Janusz nie otrzymał żadnego sprzeciwu z urzędu więc zaraz zabrał się do do budowy. Oczywiście sam, no bo po co tam jakiś kierownik budowy. Wyznaczył sobie od stojącego płota 3 metry, coby dom stał zgodnie z przepisami budowlanymi, i tego samego dnia przyjeżdża sprzęt ciężki i zaczyna budowę fundamentów.
Robota szła sprawnie więc Janusz z rodziną postawili dom drewniany szkieletowy w trzy miesiące i na jesień już będą się wprowadzać. Czyli wszystko ekspresowo, pięknie tak jak miało być. Oczywiście wprowadził do projektu budowy kilka swoich usprawnień, bo tak było lepiej i wygodniej.
Janusz jednak w internetach wyczytał, że aby się oficjalnie przeprowadzić i legalnie zamieszkać, trzeba niestety zrobić odbiory techniczne i zgłosić w urzędzie zakończenie budowy. Za ich brak można zapłacić nawet kilka tysięcy kary. Czyli trzeba wezwać kierownika budowy, aby sprawdził czy dom został wybudowany zgodnie z przepisami, geodetę, aby naniósł budynek i szambo na mapę, kominiarza, aby sprawdził czy jest zachowane zostały przepisy ppoż itd. No, ale to pewnie formalność myśli Janusz.
Pierwszy przyszedł kierownik budowy. Patrzy, ogląda, mierzy coś i robi miny. Pewnie jest pełen podziwu myśli Janusz, że tak dobrze poszła mu robota, choć budowlankę zna tylko z Youtuba. Po okazaniu Kierownik budowy zaczyna wymieniać. Pomieszczenie mieszkalne 2.42m wysokości, za nisko - niezgodne z przepisami, próg wejściowy do domu za wysoki - niezgodne z przepisami, drzwi do łazienki i pomieszczenia mieszkalnego za wąskie - niezgodne z przepisami, szambo za blisko okien - niezgodne z przepisami, schody w świetle za wąskie - niezgodne z przepisami, itd itd. Kierownik skasował parę stówek, nie podpisał papierów i na odchodnego powiedzial, że jak Janusz wszystko przebuduje to niech do niego zadzwoni.
Następnie przyszedł kominiarz i wymienia błędy budowlane - wentylacja z wywiewem wymuszonym w pomieszczeniu z otwartą komora spalania - niezgodne z przepisami, dodatkowo jest duże zagrożenie pożarem i zaczadzeniem. W łazience za mała średnica wentylacji itd itd. Kominiarz skasował parę stówek i poszedł.
Następnie przyszedł geodeta. Tu janusz był spokojny. Dobrze wszystko wymierzył. Od płota dołożył 30cm na wszelki wypadek. Geodeta wymierzył i mówi. Płot nie stoi w granicy działki, jest odsunięty od granicy o jakiś metr, tym samym budynek stoi za blisko geodezyjnej granicy działki. Do tego szambo jest za blisko płota sąsiada, gdyż Janusz przesunął szambo, które kolidowało mu z podjazdem. Tym samym dom stoi niezgodnie z prawem budowlanym, trzeba dom wyburzyć lub przesunąć. W innej sytuacji nikt tego nie zalegalizuje.
Przerażony i wściekły na urzędasów Janusz wymyślił jednak, że nie ma tragedii, bo przecież sprzeda tą nieudaną inwestycję i jeszcze zarobi. Bądź co bądź dom stoi i ma swoją niemałą wartość. Jednak zdziwił się bardzo, gdy się dowiedział od któregoś z kupujących, że przecież sprzedać jej nie może przed upływem 5 lat.
Powyższe przykłady być może są mocno przejaskrawione, ale dają pewien obraz sytuacji. Przy budowie w trybie na pozwolenie budowlane, najpierw załatwiamy dokumenty, aby zalegalizować formalnie budowę, aby była zgodna wszystkimi przepisami, a potem koncentrujemy się na samej budowie. Przy zgłoszeniu do 70m2 natomiast, najpierw budujemy, a potem próbujemy zalegalizować to coś co wybudowaliśmy. Czyli tak trochę na odwrót. Jeśli jesteś architektem lub kierownikiem budowy, z pewnością większych wpadek nie zaliczysz, ale jeśli jesteś budowlańcem szkolonym na filmikach z youtuba, to raczej większości przepisów i norm prawa budowlanego i pokrewnych nie znasz. W takiej sytuacji legalne zamieszkanie w tak postawionym budynku może być trudne, bardzo kosztowne, a czasem nawet niemożliwe. Wprawdzie przy "normalnym" trybie też trzeba wykonać odbiory budynku, ale tutaj dużo trudniej coś tak radykalnie spartolić, aby takiego budynku nie odebrać. No i zawsze jest osoba w postaci kierownika budowy, który przejmuje pełną odpowiedzialność za budowę. W trybie zgłoszenia to formalnie my za wszystko odpowiadamy podpisując oświadczenie, że przyjmujemy pełną odpowiedzialność za kierowanie budową i efekty tej pracy.
Dlatego też, szanowny czytelniku przemyśl kilka razy, czy oszczędność kilku tysięcy zł na dodatkową papierologię, kierownika budowy, i geodetę warto wydać, czy też nie. Należy też dodatkowo uwzględnić, iż budowa na zgłoszenie do 70m2 narzuca dodatkowe poważne ograniczenia, takie jak wymagana wielkość działki, ograniczenia przy sprzedaży, ograniczenia przy kredytowaniu, i kilka innych.