Na pograniczu

Na pograniczu Osobiste , czasem niezbyt przyjemne spostrzezenia...

Ogloszenie dla kolekcjonerowJezeli kogos interesuja retro zdjecia(koniec XIX w.),  w wielkosci nieduzych obrazow prosze ...
26/10/2022

Ogloszenie dla kolekcjonerow

Jezeli kogos interesuja retro zdjecia(koniec XIX w.), w wielkosci nieduzych obrazow prosze o kontakt pod nr 452927731. Cena do uzgodnienia. Postacie na foto zwiazane sa z Litwa, Ukraina, byc moze z Bialorusia.

29/09/2022

Nie wszystko na "Nie"

Nie pamietam juz, od kiedy przestalam zarliwie ogladac i czytac oficjalne wiadomosci. Nie tak, ze w ogole nie wiem, co sie dzieje w swiecie czy w poblizu mnie, ale przestalam czytac i sluchac co do slowa. Urodzona i dojrzewana w zupelnie innych czasach (ktorych tak wielu z nas wyrzeka sie z piana na ustach), nie jestem sklonna do pozerania ciaglego negatywu, plotek, wscieklych lub mdlych komentarzy, roznego rodzaju reklam dobrobytu na przemian z informacja o wojnach, katastrofach, zabojstwach i innych podobnych zjawiskach. Nie jest to wcale ucieczka od rzeczywistosci. Po prostu dookola nas obecnie jest tyle zaklamania, falszu, udawania, hipnotyzowania, ze zrozumialam, ze powinnam oslonic przynajmniej siebie od zalewu tej codziennej psychozy. Zycie i swiat tak na prawde sa piekne, tyle ze my, dzisiejszy, zrobilismy i robimy nadal wszystko, by, przede wszystkim medialnie, wszystko co czarne wylazlo na wierzch. Czarne budzi strach. Nawet czasem bezpodstawny. Gdy sie boimy - mozna z nas lepic wszystko co przyjdzie do glowy. Gdy sie mowi o kryzysie ekonomicznym czy o mozliwej wojnie - zaczynamy automatycznie zabezpieczac siebie i swoich bliskich wszystkim, co mozliwe. Zapominajac przy tym, ze komus obok jest gorzej. Cala uwaga na siebie. Coz, instynkt samozachowawczy. Mozna zrozumiec. Ale ten strach o siebie zaczyna zacmiewac rozum, logiczne, albo nawet po prostu ludzkie rozumowanie. Ze strachu zaczynamy czynic wszystko, aby sytuacja stala sie jeszcze gorsza. Kogos osadzamy, krytykujemy, nienawidzimy, zloscimy sie...W odpowiedzi slyszymy i widzimy to samo. Banalnie. Opisywane przez niejednego rozumnego czlowieka. Ale jakze trudno uslyszec rozumne slowa, slowa pociechy , kiedy dzien w dzien nam sie wmawia, ze zaraz wojna, zaraz glod, kolejny wirus. Jednoczesnie daje sie nam do zrozumienia, ze "nic to", jesli kupimy bardzo nowoczesny samochod, albo przepiekne firany, albo cudowna paste do zebow. Wiec jak - jest zle, czy jest dobrze??
Osobiscie, nic nie mam przeciwko pieknym firanom. Wiecej, marze o nieduzym pieknym domku w staroswieckim stylu (trzeba przyznac, budowano kiedys bardziej pomyslowo i artystycznie), z pieknymi i wygodnymi meblami, z wielka biblioteczka, z kominkiem...Mozna by kontynuowac te marzenia "scietej glowy"!
Realnosc, to nie zawsze to, co probuje sie nam wmowic. To na prawde piekny swiat, piekne miasto, w ktorym mieszkamy, piekna jesien, piekni ludzi nas otaczajacy. Wszystko to na prawde istnieje, tyle ze jestesmy troche slepi. Zabiegani, zapracowani, odosobnieni w sieciach spolecznych. Niby progres, niby nowe technologie, a odczucia i stosunki martwieja, opuszczaja nas.
Czy sa jakies "Tak" w tych wszystkich "Nie"? Na pewno. Na "Tak" jest kazdy dzien, w ktorym sie budzimy. I tylko my go pozniej robimy na "Nie"...
Zycze wszystkim pogody ducha!

I.S.

26/09/2022

Nierealnosc

Ludzie, ktorzy dokonali w swoim zyciu drastycznych posuniec, czuja sie chyba jak rosliny, przesadzane z malej doniczki, do ziemi w ogrodzie. Wyrwane z korzeniami trafiaja do obcej sobie gleby. I zanim korzenie "oswoja sie" z nowym srodowiskiem, zanim zapuszcza swoje pedy na powaznie - minie czas. W ciagu tego czasu takie rosliny potrzebuja dogladu ogrodnika - polewania, codziennego spojrzenia...Ludzie, ktorzy, z wlasnej woli lub przymusowo, zostali przeniesieni ze znajomych katow, wlasciwie sa i takimi ogrodnikami, i jednoczesnie roslinami. Wiadomo, czesc z nich z czasem zapuszczaja swe korzenie i wybuchaja pysznym kwieciem. Jeszcze czesc wiednie. Nie posiada po prostu sily i sokow zyciowych. Rosnie suchymi badylami, ktore nie ciesza nikogo. W tym -samych siebie...
Od pewnego czasu czuje sie jak taka roslina. I to nie byloby najgorsze. Wiadomo, aby zapuscic korzenie - potrzebny jest czas. Najgorsze, ze w takim oto czasie czuje sie troche, jakbym byla w nierealnym swiecie. Cudze sciany w wynajetym pokoju. Obcy ludzie, chociaz juz znani ze sklepu, z apteki, z najblizszego otoczenia. Wieczorami - nawet jakby cudze powietrze, niebo i gwiazdy. I poczucie, zze wsrod tego wszystkiego jest sie calkowicie samym. jNie jestem juz u siebie, ale jeszcze nie jestem TU. Sciany, ktore daly mi schronienie - czasowe. Nie wiem, kiedy przyjdzie mi je opuscic i nie wiem, czy znajde te, ktore na dluzej sie stana moim DOMEM. Moze kiedys bede miala SWOJE meble, stala prace, ktora pozwoli mi otoczyc siebie i dzieci przedmiotami nabytymi na swoj smak i upodobanie. Moze kiedys bedziemy mogli bez obaw o jutro wreszcie dokladnie zapoznac sie z miastem, ktore ma byc naszym. Teraz zyjemy jakby na niby. Najblizszy cel - zapewnic elementarny byt materialny, ale przede wszystkim wsparcie duchowe. Przeciez wiemy, ze tylko w trudnych chwilach zaczynamy rozumiec, ze obok nas jest stale tylko jedna istota. Ta najwyzsza. O ktorej zapomina sie, gdy wszystko jest dobrze. Ale w chwili, gdy nad nami tylko obce niebo, a obok obca, jaskrawa lampa, czujesz, ze jestes troche zawieszony w tej samotnosci. I tylko jedna pomocna dlon potrafi cie zlapac w chwili strasznej pustki wewnetrznej i beznadziei.
Nie, nie jestem religijna fanatyczka, ani tez osoba przewrazliwiona. Po prostu nauczylam sie nie uciekac przed takimi odczuciami. Trzeba przyznac sie, ze komputery, alkohol, narkotyki - to wspaniala namiastka zycia. Ucieczka od samotnosci, od uczucia smutku i zwatpienia. Ucieczka od siebie zawsze prowadzi do piekla w sobie. Do smierci, nawet do tej fizycznej. Mimo naszych przekonan (iluzji), wybor nie jest wielki. Albo pojsc z pradem, ktory nie wymaga wysilku i czesto sprawia, ze czujemy sie lekko, sztucznie wesolo, ale nie zawsze prad ten niesie do morza...Albo przeciwko, ryzykujac, ze w pewnym momencie rece straca sile i mozemy nawet utonac. Wlasciwie, jedna jest tylko rada. Nie zawracac, jesli chcemy doplynac tam, gdzie MY na prawde chcemy.
Ile razy czytalo sie o tym, uwazajac podobne teksty za banalne i w dzisiejszych czasach niemodne. Na pewno, pisza o tym ludzie, ktorzy wlasnie pod ten prad plyneli i ktorym sie udalo dotrzec tam, gdzie chcieli. To znaczy, do swojej realnosci, stworzonej przez siebie, a nie do tej, do ktorej pchaja okolicznosci i rozne sytuacje. Jak tego dokonac nie w teorii, a w praktyce - kazdy musi odpowiedziec sam. Kazdy z nas ma inne sposoby na swoje smutki i zle mysli. Wymaga to czasem nieludzkich wysilkow, najczesciej psychologicznych. Po prostu, myslmy, ze codziennie robimy cos, co pozwala "zbudowac dom". Bo DOM, w najszerszym pojeciu tego slowa, to najwieksza realnosc w naszym zyciu. To sa korzenie, z ktorych maja wyrosnac piekne kwiaty.
Zycze, by kazdy z nas mial SWOJ DOM. Nawet ten najskromniejszy...

I.S.

Bez dyskusji...Co nas wszystkich najbardziej dzieli, to nasze poglady, ktore najczesciej staramy sie nie tylko obronic, ...
21/09/2022

Bez dyskusji...

Co nas wszystkich najbardziej dzieli, to nasze poglady, ktore najczesciej staramy sie nie tylko obronic, ale i narzucic innym. Trzeba przyznac - przyjemnie jest czuc sie madrym i doskonalym w "myslach, mowie i uczynkach". Tym bardziej, jesli uda sie nam naklonic inne osoby do podtrzymania naszych opinii. Dwa glowne tematy, ktore nas moga polaczyc, ale najczesciej rozdzielic - to polityka i religia. Swiat jest podzielony na mnostwo obozow, z ktorych kazdy uwaza, ze to on ma racje. Kiedys moglam drzec sie w obronie swych "prawidlowych" przekonan, ale od pewnego czasu (czlowiek, jednak z latami powinien zmadrzec!) przestalam dyskutowac, sprzeczac sie, przekonywac ludzi. Po pierwsze, takie uporczywe przekonywanie prowadzi do tego, ze ludzie, nawet wbrew swojej woli) zaczynaja myslec jak inni, a nie jest faktem, ze ci inni ludzie maja racje. Stad zaczyna rosnac zlo. Dla przykladu -ktos uwaza, ze X (bardzo niesympatyczny mu osobiscie) jest zly, niebezpieczny i stara sie przekonac o tym innych. Czlowiek z natury jest slaby (chociaz z Laski Bozej powinno by byc inaczej!), czesto chwytajacy wszystko uslyszane i ujrzane, nie uzywajac przy tym wlasnego rozumu zaczyna myslec o tym X tak samo. Ba, czasami nawet nie tylko myslec. Myslenie - to poczatek naszych dzialan. Z wielkiej gorliwosci pokazania, ze mysli jak inni, rodzi sie czesto zlosliwosc, czesto agresja.
Nie wszyscy z nas umieja dyskutowac tak, by nikogo nie obrazic i nie zranic. Wiec jak? Jesli nasz rozmowca nalega na tym, bysmy, np. wypowiedzieli na temat wspolczesnej sytuacji politycznej? Osobiscie, od razu stawiam sprawe jasno. Nie dyskutuje. Po pierwsze, ze sie nie znam na polityce, jedynie wiem, ze jest to brudny proceder. Po drugie, aby nie wygladac zupelnie na idiotke, po prostu mowie- wspolczuje z calego serca wszystkim pokrzywdzonym przez silnych tego swiata. To nie zwykli ludzie rozpetuja wojny, albo powoduja kryzysy ekonomiczne lub polityczne. Nie mam wplywu na politykow mojego lub innych krajow. Mam wplyw tylko na siebie. Na stosunek do konkretnego czlowieka. Moge pomoc -nie osadzam, nie pytam, jakich jest pogladow czy wyznania. Po prostu pomagam. Nie moge pomoc -nie przeszkadzam mu isc wlasna droga...Mozna oczywiscie przeciwstawic sie zlu. Na to potrzeba ogolnoswiatowej jednosci, bo tylko wtedy mozna czegos dokonac. Nasze przeklinanie, krytykowanie, hejtowanie - to nasze wnetrze, a nie sposob walki ze zlem.
To samo z religia. Jestem chrzescijanka, katoliczka. Polowa mojej rodziny - to osoby prawoslawne. Wsrod znajomych i przyjaciol mam przedstawicieli innych religii. Przekonani jestesmy, ze wlasnie nasza religia -to najbardziej prawidlowa. A jesli wyjsc z zalozenia, ze Bog jest jeden -tylko interpretacje rozne-to po co nam te walki na tle wyznaniowym? Chyba po to, by kolejny raz nas rozdzielic? Zebysmy sie gryzli jak psy, ktore czasem nawet nie wiedza, dlaczego atakuja. Moim zdaniem (ktorego nie chce nikomu narzucac!!!), Bog to milosc. Banalnie, ale na prawde tak jest. I nie jest to formula powtarzana przez osoby duchowne. To na prawde tak MUSIALO BY BYC! I tego nam wszystkim dzisiaj brakuje. Ale to tylko moje zdanie....

I.S

21/09/2022

Pozytywnego Nowego Tygodnia

WartosciZadnego odkrycia Ameryki nie dokonam, jesli powiem, ze swiat stanal troszeczke na glowie. Wlasciwie, to my to z ...
19/09/2022

Wartosci

Zadnego odkrycia Ameryki nie dokonam, jesli powiem, ze swiat stanal troszeczke na glowie. Wlasciwie, to my to z nim zrobilismy. Strach przed materialna bieda, roznego rodzaju kataklizmami, wojnami, innymi nieszczesciami, sprawil, ze priorytetem naszego zycia staly sie dobra materialne. Nie, nie mowie, ze nalezy wyrzec sie pieniedzy, will i samochodow. Ale, gdy jestem zmuszona ogladac doslownie wszedzie reklame roznych towarow, samochodow o elektrycznym napedzie, domow na brzegu oceanu, doznaje przykrego wrazenia. Nie uczucia zazdrosci, ze ktos moze sobie na te rzeczy pozwolic (wlasciwie to mala grupka wybranych), ale ze nasz mozg jest dokladnie przemywany. Tak zeby myslelismy, ze na pierwszym miejscu to forsa, walka o nia (czesto - doslownie, bo kazda wojna np. to czyjs dochod). Zeby nasze dazenia szly w kierunku rozkoszy, a reszta -nauka, kultura, wychowanie, rozwijanie sie jako osobowosc, to niby relikty przeszlosci. Osobowosci w terazniejszosci nie sa mile widziane. Osobowosc oznacza myslenie, a nie zgadzanie sie z kazdym podsuwanym postulatem. A o to chodzi, zeby sie zgadzac ze wszystkim, co nam glosza z mediow i trybun. Wiem, ze jest duza czesc spoleczenstwa, ktora doskonale rozumie, ze usilnie promowane jakies opinie - to delikatnie mowiac, robienie w konia. Ta wiedza jednak grzeznie w osobistych pretensjach do wszystkiego dookola, w zalewaniu niezadowolenia alkoholem lub innymi niebezpiecznymi uzywkami, w agresji w stosunku do takich samych "poszkodowanych". Wcale nie nawoluje do rewolucji czy innych wyczynow. Uwazam, ze w dzisiejszym swiecie to jest nie do pomyslenia. Ludzie przestali miec jakies idee i checi do ich obrony. Poza tym, i tak w calym swiecie zbyt duzo jest przemocy. Wiec co robic?
Przede wszystkim, zajac sie soba. I tym, co jest blisko nas. Rodzina, przyjaciolmi, ludzmi, potrzebujacymi naszej pomocy. Waskie myslenie? Moze byc, ale jesli kazdy z nas po prostu bedzie myslec nie tylko o dodatkowym aucie, czy urlopie w Turcji, ale przede wszystkim o tym, jak uczynic lepszym zycie przynajmniej swoim bliskim, kazdy z nas stanie sie troszeczke szczesliwszy. Im wiecej bedzie tych "szczesliwych jednostek", dookola kazdego z nas, tym wiecej ich bedzie w calym swiecie.
Zeby uprzedzic niektore zgryzliwe lub nawet zle mysli czytajacych ten tekst - powiem, ze juz od dawna nie jestem idealistka, ani romantyczka, ani tez naiwnym przezytkiem ubieglej epoki. Po prostu wiem (i napewno nie tylko ja to wiem), ze agresja i przemoc, zlo w kazdej postaci prowadza do coraz wiekszych nieszczesc. Te zas niszcza nas w skuteczny sposob, byc moze nawet fizycznie. No, ale jesli ktos zyczy sobie przyszlosc z robotami, latajacymi samochodami i innymi fantami technologicznymi - tego nikt zabronic nie moze. Z pewnoscia - u kazdego z nas swoja droga rozwoju, lub "nierozwoju". Pamietajmy tylko, ze nasz wybor czasami wplywa nie tylko na nas...

Milego poniedzialka (mimo wszystko) zycze
I.S

18/09/2022

Spojrzenie na przeszlosc

Zanim te moje (nasze) marzenie ziscilo sie, byla przeszlosc. W niej - wielu milych, dobrych, serdecznych ludzi. Takze tych niemilych, nietolerancyjnych i obojetnych. Z takiej mozaiki sklada sie nasze zycie i na pewno kazdy element do czegos sluzy. Teraz, na pewnej odleglosci, dokladniej widac to, czego sie nie zauwazalo, gdy bylo blisko. Na codzien wielu z nas widzi tylko negatyw. I najczesciej niby od nas

niezalezacy. No bo: wladze nie te, sasiedzi nieodpowiedni, koledzy z pracy jacys tacy...I wszystko to niby ma negatywny wplyw na nas. A my zazwyczaj jestesmy biali i puszysci. Tak wiec, aby cos na prawde dojrzec (nawet samych siebie) trzeba sie usunac na odleglosc. I z tej odleglosci widze dzis swoje stare, byc moze nieodpowiednie do zamieszkania 17m.kw. Wspolna kuchnia z sasiadami, brak goracej wody -to bylo nie do wytrzymania. Dzis - tesknie do niego i za nim jak nie wiem co. Widze ostatnie swoje prace, na poczcie i w sklepie. Czasami niemozliwe, absurdalne rzeczy, kiedy jest sie niezadowolonym z stosunku do nas pracodawcow, z zarobku, z plotkarstwa i intryg wsrod kolegow i kolezanek. Dzis widze - mozna z tym dac rade i dawalam rade, nawet tego nie zauwazajac. Tesknie do ludzi i to jest chyba najwazniejsze. Bo to oni stanowia bardzo wazna czesc naszego zycia. Oni, a nie zarobki czy wredni kierownicy. Kazda wielka zmiana w zyciu (powiedzialabym, drastyczna) ma wielkie skutki poboczne. Bede szczera, choc to niemodne i nie zawsze zrozumiale przez ludzi. Kiedy zaczynasz cos nowego, nie jest latwo. I moralnie, bo trzeba powiedziec, ze Polacy w Polsce i Polacy na Litwie bardzo sie roznia. Nie sa gorsi, czy lepsi, sa po prostu inni. Bardziej swobodni, czasem do arogancji. Zrozumiale - sa w swoim kraju, najczesciej bardzo go kochaja i sa troche zazdrosni "o swoje terytorium". Nasi (litewscy Polacy) - to ludzie uzaleznieni od "kierunku wiatru" w polityce i ekonomice. Spieci, smutni i nawet czasami zli na skutek tego co sie dzieje w kraju. I jednych, i drugich mozna zrozumiec i...uszanowac te postawy.
Banalnie, ale najtrudniejsze sa nowego poczatki w sferze finansowej. Juz pisalam - przyjechalismy w trudnym czasie, w ktorym rozna propoganda rzadzi calym swiatem. Jednych zaluje sie bez umiaru i zastanowienia i to wlasnie oni maja pierwszenstwo w wynajeciu mieszkan, w znalezieniu pracy, nawet w bezplatnych muzeach. Wcale sie nie skarze i nie oskarzam. Po prostu obserwuje to, co sie dzieje dookola mnie. Wlasciwie, nie powinno to mnie jakos dotyczyc, bo ja to jestem ja. Moje zycie jest inne. Na szczescie, zdrowie dopisuje, nikt do mnie i do dzieci nie strzela, mamy dach (niech tymczasowy) nad glowa. Trudnosci? A kiedy ich nie bylo? Pamietaja jeszcze nas ci, ktorzy zostali na Litwie - i dzieki im! To bardzo wazne, gdy ktos o nas pamieta. I my pamietajmy, bo przeszlosc to jest przygotowywanie do dnia dzisiejszego. Bylo cos zlego? Robimy wnioski i juz staramy sie nie powtarzac tego. Wszystko co bylo dobre, przyjemne , nawet wzruszajace bierzmy ze soba. Na pewno to sie przyda, gdy zawladnie nami pesymizm lub tesknota. Lubie w swoim zyciu to co bylo. Bo wszystko to w pewien sposob prowadzilo i prowadzi dalej do jakiegos celu. Do jakiego? Mysle, ze nie wiemy wszystkiego o tym, co nas czeka. Ale badzmy zawsze dobrej mysli i dobrych postepkow.

Milego dnia. I. S.

Adres

Wieniawskiego
Kazimierz

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Na pograniczu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria