06/11/2024
Chyba nikt nie lubi jak mu się odmawia:
czy to w domu, kiedy krnąbrna nastolatka nie chce wyrzucić śmieci,
czy znajoma odmawia pomocy w doborze sukienki na galę.
I choć tyle mówi się teraz o granicach i wyrażaniu ich w relacjach, to jednak kiedy wybrzmiewa "nie" do nas, to już nie do końca nam się to podoba, szczególnie gdy nam na czymś zależy.
W mojej pracy często spotykam się z wypowianym słowem "nie":
- nie kupimy tego mieszkania bo przekracza nasz budżet
- nie wezmę tego lokalu bo biznes mi się nie dopnie,
- nie skorzystam z Pani usługi bo jest za droga.
W zasadzie praca pośrednika usłana jest odmowami różnej maści, nawet kiedy nie robimy "zimnych telefonów" 😉
Trochę czasu minęło ( a nawet dość sporo) zanim nabrałam właściwego stosunku do słowa NIE.
Można nawet powiedzieć, że je polubiłam.
Pomogło mi w tym uświadomienie sobie, że to NIE, to nie opowieść o mnie, o tym jaka ja jestem, a tylko informacja zwrotna o moim rozmówcy.
I ode mnie tylko zależy jak potraktuję odmowę:
czy "strzelę focha" i będę cierpiała za miliony dopisując numer buta do sytuacji,
czy może wyłuskam z tego informacje istotne dla mnie : o jego sytuacji w jakiej przychodzi mu podejmować daną decyzję.
To pomaga mi w budowaniu oferty dla klienta ( szczególnie w oparciu o jego nie), czy też w zweryfikowaniu ceny nieruchomości, którą przygotowuję do wystawienia.
Dla mnie prawie każde NIE, to swoisty drogowskaz pokazujący mi w jaką stronę chcę iść bądź też z czego chcę zrezygnować .
Mówię Wam: NIE jest fajne😍!
A nastolatka kiedyś wyrośnie ze stawania okoniem 😉