22/10/2026
„Ale przecież za to Wam płacimy…”
To zdanie zarządcy nieruchomości słyszą naprawdę często.
I tak – właściciele płacą nam wynagrodzenie.
Za administrowanie nieruchomością.
Za pilnowanie jej bieżącego funkcjonowania, finansów, dokumentacji, umów, rozliczeń, przeglądów, awarii i całej masy spraw, których na co dzień nawet nie widać.
Przygotowujemy również projekty uchwał, przekazujemy je właścicielom i organizujemy proces głosowania – oczywiście w zakresie wynikającym z naszej umowy.
Ale jest różnica pomiędzy umożliwieniem właścicielowi oddania głosu a wielokrotnym nakłanianiem go, żeby w ogóle ten głos oddał.
Bo jeżeli mamy 50 właścicieli, zagłosowało 10 i zaczynamy telefonować do pozostałych 40…
potem do tych, którzy nie odebrali…
potem wysyłamy kolejne przypomnienie…
a następnie ponownie sprawdzamy, kto nadal nie zagłosował…
to robią się z tego godziny pracy.
I wtedy pojawia się pytanie:
czy naprawdę właśnie na to powinien być przeznaczany czas zarządcy, za który płacą właściciele?
Bo te same godziny możemy przeznaczyć na analizę kosztów, szukanie oszczędności, kontrolowanie wykonawców, sprawdzanie umów czy zajmowanie się technicznymi problemami budynku.
Uchwałę przygotowuje zarządca.
Warunki do głosowania organizuje zarządca.
Informację przekazuje zarządca.
Ale głos należy już do właściciela.
I czasami wystarczą naprawdę dwie minuty, żeby go oddać.
Nawet PRZECIW.
Bo – jak pisaliśmy wcześniej – największym problemem bardzo często nie jest głos przeciw.
Największym problemem jest brak głosu.