05/08/2026
Dzisiejszy dzień nie był wyjątkiem. Wieczorna nawałnica mocno zweryfikowała stan drzew na naszej alejce akacjowej i zostawiła po sobie mnóstwo pracy.
Wielka, dość ciężka gałąź spadła na płot dosłownie metr od samochodu. Mieliśmy ogromne szczęście, bo na ten moment to nasze jedyne auto. Mieszkając na totalnym odludziu, bez sprawnego transportu bylibyśmy całkowicie odcięci od świata.
Poza tym ucierpieć mogło praktycznie wszystko – od dachu domu, przez ogrodzenie, aż po całą infrastrukturę na podwórku. Wichura rozrzuciła konary i drobniejsze gałęzie w promieniu ponad 20 -30 metrów od drzew.
Dzisiejszy poranek pomógł nam podjąć decyzję w kwestii naszych blisko stuletnich drzew. Te wiekowe strażniczki podjazdu, akacje i dęby, które pamiętają jeszcze pierwszego właściciela tego siedliska, powoli kończą swój żywot. Z zewnątrz wciąż budzą podziw, ale w środku są już całkowicie puste i suche. Przy kolejnych wichurach będą stanowić zbyt duże zagrożenie dla nas i dla domu.
Z bólem serca będziemy musieli je wyciąć. Jednak to miejsce nie zostanie puste. W miejsce starych drzew posadzimy nową aleję. My już nie dożyjemy momentu, w którym te drzewa urosną do tak potężnych rozmiarów, ale za to będą cieszyć oko następnych pokoleń i przyszłych właścicieli tego miejsca.
Czasem trzeba coś pożegnać, żeby móc zacząć od nowa. 🌳💚