Budziwój

Budziwój Budziwój – dzielnica Rzeszowa od 1.01.2010 r, wchodzi w skład osiedla Nr XXIX Budziwój, Do 31 grudnia 2009 Budziwój był osobną miejscowością.

W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa rzeszowskiego.

11/09/2026
SzkolnictwoSzkoła w Budziwoju została założona w 1847 roku. Była szkołą włościańską podlegającą Radzie Szkolnej w Tyczyn...
03/09/2026

Szkolnictwo

Szkoła w Budziwoju została założona w 1847 roku. Była szkołą włościańską podlegającą Radzie Szkolnej w Tyczynie. Miała 4 klasy i jednego nauczyciela. Nauka odbywała się na dwóch zmianach.

Pod koniec XIX wieku, dzięki pomocy księcia Radziwiłła, wybudowano szkołę murowaną z trzypiętrową obsadą. Po odzyskaniu niepodległości szkołę przekształcono w szkołę sześcio-klasową. W okresie międzywojennym po ukończeniu sześciu klas można było kontynuować naukę w Tyczynie lub Rzeszowie.

Wśród nauczycieli wymienieni zostali m.in. Antoni Mach, Helena Seweryńska, Kopycińska, Widuch i Mazur. Mazur został po trzech latach usunięty ze szkoły za złe traktowanie uczniów. W szkole pracowali również Maria Klimek, Antoni Magierło, Aniela Domino, Maria Konkol, Aleksandra Różkiewicz i Uryloch.

W czasie okupacji szkoła była siedmioklasowa. W latach 1940–1943 kierownikiem był Jan Uryloch. Podczas okupacji prowadzono również tajne nauczanie języka polskiego. W 1943 roku w Budziwoju odbyły się egzaminy gimnazjalne.

W Budziwoju było stosunkowo dużo osób wykształconych. Tekst wymienia mieszkańców, którzy ukończyli szkoły średnie i wyższe, m.in. Mieczysława Bombę, Jana Borowca, Stanisława Borowca, Pawła Burza, Franciszka Jopka, Antoniego Kolwę, Marię Konkol, Antoniego Kościółka, Józefa Kozdrasia, Antoniego Kroka, Tomasza i Jana Magierłów oraz innych. Łącznie w okresie austriackim i międzywojennym szkoły średnie lub wyższe ukończyło około 80 osób.

Duże znaczenie miała działalność młodzieży i nauczycieli. W Budziwoju działała biblioteka, organizowano przedstawienia patriotyczne i zespoły sceniczne. Wśród osób zaangażowanych wymieniono m.in. rodzinę Seweryńskich, Antoniego Magierłę i Tomasza Stachurskiego.

W 1916–1920 roku organizowano kursy gotowania prowadzone przez Józefę Jopkową. Dzięki nim wiele dziewcząt nauczyło się piec ciasta, gotować i podawać do stołu.

W okresie okupacji w Budziwoju powstała szkoła rolnicza. Działała również trzyletnia Publiczna Szkoła Zawodowa w Tyczynie, do której uczęszczali mieszkańcy Budziwoja. Organizowano naukę przedmiotów zawodowych, języka polskiego i historii.

Na terenie Budziwoja powołano także Gromadzką Komisję Oświaty i Kultury, która miała kierować pracami oświatowymi i kulturalnymi we wsi. W jej skład weszli Antoni Jopek, Stanisław Borowiec „Ofka” i Czesław Stachurski „Diwa”.

Samorząd wsiWedług relacji najstarszych mieszkańców samorząd gminny w Budziwoju tworzyło ogólne zgromadzenie mieszkańców...
02/09/2026

Samorząd wsi

Według relacji najstarszych mieszkańców samorząd gminny w Budziwoju tworzyło ogólne zgromadzenie mieszkańców, które wybierało 24 radnych. Spośród nich wybierano wójta i jego zastępcę – podwójciego. Wójt miał obowiązek zatrudnić pisarza.

Kadencja wójta i całej rady trwała 6 lat. Posiedzenia rady odbywały się raz w miesiącu i dotyczyły ważnych spraw wsi, m.in. remontów dróg i mostów oraz utrzymania szkoły. Wójt i pisarz uczestniczyli również w zebraniach radnych i innych zebraniach.

Kancelaria znajdowała się w budynku gminnym przy drodze prowadzącej do Siedlisk. Ponieważ była rzadko ogrzewana, większość spraw urzędowych załatwiano w domu wójta lub pisarza.

Wójt posiadał okrągłą pieczęć, szafę na dokumenty oraz zabezpieczony kufer na pieniądze. Odpowiadał za korespondencję przychodzącą ze starostwa, izby skarbowej i sądu. Wystawiał paszporty na trzodę chlewną, bydło przeznaczone na sprzedaż oraz paszporty dla osób, za które otrzymywał pieniądze od pisarza. Podatki zbierał pracownik Izby Skarbowej z Rzeszowa.

Wymienieni w tekście wójtowie Budziwoja:

1846 – Jan Kotula,
1900–1905 – Jan Jopek, a podwójcim Jan Gliwa,
1906–1911 – Jan Paśkiewicz, pisarz Paweł Borowiec,
1912–1917 – Kazimierz Bomba, pisarz Paweł Borowiec,
1918–1922 – Paweł Borowiec, podwójcim Jan Jopek, pisarz Solecki z Siedlisk,
od 1922 – Jan Jopek.

Radnymi byli przedstawiciele całej wsi, zarówno bogaci i biedni, mieszkańcy „Góry” i „Dołu”. Wśród zapamiętanych radnych wymieniono m.in. Jana Borowca, Pawła Borowca, Michała Magierło, Józefa Kroka, Wawrzyńca Bombę, Ludwika Kotulę, Marcina Kotulę, Jana Paśkiewicza, Józefa Paśkiewicza, Wojciecha Kozika, Rozkiewicza, Konkol, Jopka, Kozę i Gliwę.

Tradycyjne formy pozdrawiania i zachowania wymagały stosowania odpowiednich zwrotów. Oficjalnym pozdrowieniem było „Poch...
02/09/2026

Tradycyjne formy pozdrawiania i zachowania wymagały stosowania odpowiednich zwrotów. Oficjalnym pozdrowieniem było „Pochwalony”, szczególnie wobec osób starszych. W drodze do miasta lub kościoła pozdrawiano napotkanych słowami „Wróćcie się, pójdziemy razem” i pytano o zdrowie.

Przy spotkaniu ludzi pracujących w polu mówiono „Szczęść Boże”, „Boże dopomóż”, na co odpowiadano „Dej Panie Boże”. Przy przechodzeniu obok pracujących sąsiadów lub znajomych wypadało zapytać o pracę, pogodę i plony, a także zaoferować pomoc. Do pasących krowy można było zagadnąć „Śpiywaj” lub „Czego nie śpiywosz”.

Przy posiłku wchodzący mówił „Śniadajcie z Panem Jezusem”, a przy obiedzie „Żyzną Bóg”, natomiast zaproszenie brzmiało „Prosim do obiadu”, a odpowiedź „Jedzcie z Panem Bogiem”. Na podziękowanie za drobną pożyczkę lub usługę mówiono „za mało”, czyli „nie ma za co”.

LITERATURA

Z. Budzyński, Ludność pogranicza polsko-ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku, Przemyśl – Rzeszów 1993.

Z. Domino, Za rok za dzień, Rzeszów 1981.

A. Fastnacht, Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340–1650, Wrocław 1962.

J. Gmitruk, P. Matusek, J. Nowak, Kalendarium działalności bojowej Batalionów Chłopskich 1940–1945, Warszawa 1983.

F. Kotula, Strój rzeszowski, (w:) „Atlas Polskich Strojów Ludowych”, z. 13, Lublin 1951.

F. Kotula, Tamten Rzeszów, Rzeszów 1985.

T. Kowalski, Ruch ludowy w powiecie rzeszowskim 1895–1944, Warszawa 1973.

Z. Kurzowa, Polszczyzna Lwowa i kresów południowo-wschodnich do 1939 roku, Warszawa 1983.

Sz. Morawski, Pobita pod Rzeszowem, Kraków 1864.

A. Przyboś, Rzeszów na przełomie XVI i XVII wieku, (w:) „Pięć wieków miasta Rzeszowa”, Warszawa 1958.

600 lat Tyczyna. Pod red. T. Kowalskiego, Rzeszów 1973.

J. Świeboda, Dzieje I Gimnazjum w Rzeszowie 1785–1918, Rzeszów 1984.

Dobranoc Budziwój.
01/09/2026

Dobranoc Budziwój.

A oto cała transkrybcja tekstu o Budziwoju z Pisma dla narodu Polskiego w AmeryceB u d z i w o j . Powieść z Dzwonka. Na...
01/09/2026

A oto cała transkrybcja tekstu o Budziwoju z Pisma dla narodu Polskiego w Ameryce

B u d z i w o j . Powieść z Dzwonka. Na ławeczce przed jednym dworkiem litewskim we wsi z Polską graniczącą, siedział staruszek blisko sto lat mający, przesuwając w ręku koronkę i pobożną sobie szepcąc modlitwę. A było to 2 lipca r. 1863 w sam dzień Matki Boskiej jagodnej, słońce prawie miało się ku zachodowi, gdy nadszedł oddział powstańców polskich, szukając odpoczynku i pokrzepienia po całodziennem strudzeniu swojem. Zarządził staruszek wszystkiem jak należało, bo w ręku jego był klucz od spiżarni wypytując się przy tern c.ekawie o szczegółach dnia zeszłego. Gdy po posileniu jedni na trawnisku spać się pokładli, drudzy dla bezpieczeństwa czuwali, był między tymi żwawy jeden dwudziestoletni młodzieniec, którego staruszek zagadnął. — A ty synu z daleka jesteś? Odpowiada chłopak: — Z tamtej części Polski od południa z okolicy Rzeszowa, i jestem synem chłopka jednego. Na tę odpowiedź zerwał się staruszek z ławeezki, i wyciągnął ręce ku niemu mówiąc: — A synu? bo i ja z tamtych stron je stem! Zkąd? Powstaniec mówi: — Z Budzi woj a Nie do opisania była radość starca spotkanie to dodało mu siły, i jął opowiadać całe koleje życia swego, jakimto on sposobem w tak dalekie dostał się strony. Oto mówi: — Jest już lat 80, byłem natenczas niewielkim chłopakiem zaledwie 10 lat mającym, gdy z dóbr tych z Białegostoku, zjechała do Tyczyna wdowa po Hetmanie Branickiin — a siostra króla Poniatowskiego, dla odebrania w dożywocie tamtych dóbr na Podgórzu leżących. Bawiła tam kilka tygodni, codziennie wyjeżdżała na spacer, a ja będąc podówczas za po gonicza do koni skarbowych, z nią je ździłem. Jednego razu, gdyśmy z kościo ła Budziwojskiego po mszy św. wracali, zagadnęła mię: * — Łukaszku! nie poszedłbyś do mnie w służbę? " " A ja na ro bez długiego namysłu, bo mi rodzice odumarli, a starszy brat zagrodę objął, rzekę: ,,z całą chęcią dobra pani“ i wr dni kilka wyjechaliśmy w cztery bryki z całym dworem, a ja powoziłem landarą, w której sama hetmanowa siedziała. Najpierw pojechaliśmy do Krakowa tam zabawiliśmy cały tydzień, tam byłem na zamku naszyeh wielkich królów polskich, zwiedziłem ich groby, 50 kościołów między tymi cudny kościół Panny Maryi. Zitamtąd wstąpiliśmy do Częstochowy, gdzie jest najsłynniejszy na całą Polskę kościół i klasztor u xięźy Paulinów z cudowi y.n obrazem Matki Bożej królowej naszej potem do Warszawy, gdzieśmy parę miesięcy się zatrzymali, i tam było się czemu napatrzyć, osobliwie pięknemu wojsku naszemu, nareszcie przed zimą stanęliśmy w Białymstoku, w której okolicy i dotąd zostaję. Pierwszą żonę miałem Polkę, a drugą Litwiukę, obie poczciwe kobiecięta. Miałem trzech synów, cztery córki, siedm wnucząt i dwóch prawnuków. Syn jeden i dwóch wnuków służyli wojskowo, i dzięki Bogu, laska Boża była zawsze ze mną i z mmi. Oprócz mnie przywiozła z sobą P- hetmanowa i dwie dziesięcioletnie sierotki z Budziw'oja: Zosię Dominównę i Jagusię Zuradzionkę, oddała je do garderoby, kazała je uczyć szyć i robót pięknych, a tak były pojętne i zręczna, że ich roboty mamy kilka pięknych ornatów w kościeie tutejszym. Jeden nawet ornat uszyły dla Budziwoja i posiały go przez jednego pielgrzyma, co po odpustach chodzi, ale że nie miał paszportu, i Niemcy go od komory wrócili. Nie wyszło lat kilka, z moich Budziwojek takie się hoże panienki wybrały, że aż tutejsze nie ra de im były. Poszły za mąż i dobrze się prowadziły. Jedna była za marszałkiem zamkowym, a druga za rządcą na fol Warku jednym. Bywaliśmy często u siebie. W lat kilka przybyło jeszcze kilkoao ludzi od Tyczyna, z tych jeden szczególnie Utkwił mi w pamięci, którego przygody- opowiedzieć ci muszę. Był nim P ie - trek Skoczylas z Budziwoja. Ten tu długo nie posiedział, zaciągnął się do naszego wojska. Chciano go do piechoty obrócić, ale on odrzekł: że Budziwojcy nie radzi, do piechoty tylko do koni spryt mają, prze szedldoułanów. Służył pod Kościuszką, Dą- ( browskim, Poniatowskim, był we Włoszech ! w Hiszpanii, w Egipcie, schodził nie mało I świata, zdrów i wesół, miał dwie szramy od cięcia pałaszem, ale z tem mu ładnie było, snuć że śmiało nieprzyjacielowi w oczy zaglądał. Wszyscy go szanowali, na starość inial dogodne miejsce przy kance lary i wojennej w Warszawie, i będzie ]uż lat 40 jak umarł. Przymęczył się starowina tem długiem opowiadowiadaniem, skinął na zamężną wnuczkę swoją, piastującą jego prawnuka, kazał przynieść buteleczkę miodu,p iczęstował mię, sam się pokrzepił, spoczął jeszcze chwilkę, i znowu tak dalej prowadził mowę swoją: — Ty synu może nie wiesz, co to dawniej znaczył Budziwoj? Była to wieś pierwsza na całą okolicę, wieś zamożna. Samych kmieci było tam czterdziestu .kilku, a miedzy temi wiele szlachty. Znane mi są niektórych nazwiska, które za pamiętałem, o drugich od starych słyszałem, a i w tutejszych : rejestracłi zapisani stoją. Tacj" byli Stoknick’ , Borowiec, Zarębski, Lasota Pudłowski, Paszkiewicz. Kurski, Stachurski, Jankowski. Głodowski Kurowski, Domino. Ostatniego dziadek nawet, wieś Hermanowę długi czas w dzierżawie trzymał. Ale bo też oni mieli coś do prawdy w sobie, jakby staropolska szlachta. Pogościć się, poradzić się, i znowu uraczyć się. Szczerzy przyjacielscy, usłużni, ale z nimi nie zarywaj, bobyś się z twojemi kośćmi nie obrachowai, tacy ambitni. Razu jednego zjechał hetman do Tyczyna i był na podwieczorku u Kotuli. W stodole przyjmował go kmiotek dobrym miodem i gospodarskim ehlebem. Oglądał cale jego gospodarstwo, i spodobały mu się cztery jego konie hulanki. Rzecze do niego hetman: — Wiesz co Kotula! sprzedaj mi twoje bułanki! Na to Kotula: — Nie mam ich na sprzedarz, ale skoro się panu hetmanowi podobają niech służą, proszę je przyjąć na pamiątkę odemnie. Nie było rady. — Dobrze mówi hetmam, ale pod warunkiem, żebyś mię sam niemi do Białegostoku odwiózł. — Zgoda — rzecze Kotul a— bywałem tum za młodu, jeszcze raz przed śmiercią tam się przejadę. Nazajutrz pojechali. Nie wyszedł na tem źle Kotula, przyprowadził natomiast jeszcze ładniejsze 4 gniade klacze z hetmańskiego stada, dano mu coś talarów na drogę, a jejmość hetmanowa piękne korale dla żony i dwóch córek. — Nie wiem, pyta się dalej staruszek powstańca: czy też noszą jeszcze Budziwojcy wysokie czerwone czapki z czarnym barankiem? I o tem warto posłuchać. Czapki te były oznaką ich odwagi i poświę cenią dla ojczyzny, czego nieraz dali dowód. Gdy przed 240 laty Tatarzy wtargnęli w naszą Polskę palili wsie i miasta i kościoły święte, i już spłonął Tyczyn, podsunęli się ku Budziwojowi, właśnie przed samym zachodem słońca podkładając ogień pod skrajne domy i stodoły, jakie na wzgórzu stały. W tem rzęsisty deszcz się puścił, i przeszkodził dalszemu szerzeniu się ognia. Budziwojcy co uszii ku Wisłokowi i w gęstej kiklinie się ukryli, patrzyli na to z daleka, co się w ich wrsi dzieje, truchlejąc i nie wiedząc coby począć mieli? Duch wstąpił w serce jednego już niemłodego gospodarza. i w te się do drugich odzywa słowa: — Bracia! na próżno nam tak stać i załamywać ręce. Patrzcie oto deszcz leje, Tatarzy pewnie pozasypiali. Podstąpmy cichaczem z siekierami i cepami, ‘ i uderzmy na nich z nienaeka, a nasza Matka Boska Śnieżna dopomoże nam. Zgodzili się wszyscy na jedno, sto czterdzieści chłopa ich wyruszyło przed samą północą, waląc po łbach każdego co napotkali. Natlukłi tego nie mało, nim się poprzebudzali Tatarzy, nużże w odwrót ku Tyczynowi, myśląc że liczne wojska przeciw nich wystąpiły, i już się więcej nie poważyli na Budziwoj uderzyć, zostawiwszy 50 koni pięknych; któremi się gospodarze podzielili. Pod kościółkiem ich tlał ogień podłożony ale przygasili go. Później znowu Węgier jeden Rakoczy wpadł z wojskiem do Polski a i w ten czas dwudziestu młodych Budziwojców przyłącz) to się do wojska księcia Lubomirskiago z Rzeszowa i ku Łańcutowi nieprzyjaciela gnali. Pokazała się i czereda Kozaków w tamtych stronach, raz się tylko z Budziwojem zmierzyli, i więcej z czerwonemi czapkami spotykać nie chcieli. 1 mnie to cieszy, że z takiej wsi pochodzę. I zanucił sobie starowina piękną zwrotkę zapewne od dawna złożoną: Kodem jestem z Budziwoja, Z poczciwego ojca Gliwy, — 7 Borowcówna matka moja, A i tan ród był poczciwy. Kochał Boga ziemię swoją, dak przystoi na Polaka, W chatce jego gości roje, Niepommąt i żebraka* Koguty na północ zapiały, zabierali się nasi by odejść dalej. Starowina wydobył z kieszonki medalik z Matką Boską Częstochowską, zawiesił go na piersi mojej, błogosławił, i gdym całował ręce jego domówił: A gdy przyjdzie do spokoju, I zawitasz w Budziwoju, Pozdrów wszystkich cd Łukasza Tak jak każe wiara nasza, Od starego ich rodaka, Katolika i Polaku! Wyruszyliśmy spiesznie, i od wrót je szcze odwracając się, widzieliśmy jak starzec wzniósł ręce ku niebu i błogosławił uas. Co się dalej stało, doczytacie i dowiecie się z listu pisanego do owego Łukasza Gliwy, który wam tu w odpisie udzielam: LIST. Miech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Szanowny Panie Łukaszu! Dałem wam słowo za powrotem do domu opisać wszystko, coście wiedzieć radzi byli. Opóźniłem się z pisaniem, bom odprawił pielgrzymkę do ziemi świętej, gdziem was i waszą familię, panu .Jezusowi w modlitwie polecał. Na tej pielgrzymce zeszedł mi rok cały, i dopiero przed kilkoma tygodniami do swoich wróciłem. Po rozstaniu się z wami jeszcześmy śpiących zastali, uprzedziliśmy ich, bo oni nazajutrz na nas natrzeć mieli, i dobrześmy na tem wyszli. Biłem się do samego ostatka. Bóg unię przy życiu i zdrowiu zachował. Matka Najświętsza,' której medalik z błogosławieństwem na piersi zawiesiliście mi, chroniła mię od wszelkiego nieszczęścia. Wnuczce waszej pani Józefowej rączki całuję, i dziękuję za ów bochenek chleba, i spory kawał słoniny, co mi do torby wsunęła. Nie spostrzegłem _się aż w drodze, że mi coś ciężyło. Oj pizydało się nam też przydało, smacznieśmy z towarzyszami spożyli W Budziwoju dotąd nie byłem, bo mi nie było na rękę, spisałem tylko wszystko na papier, i do wydrukowania w Dzwonku podałem skąd się o wszystkiem ; dowiedzą, jak czytać będą. Miałem jednak sposobność spotkania się z dwoma gospodarzami z tamtej okolicy, i wywiedzenia się o wszystkiem, o czem wam dla waszej ciekawości donoszę. Oto pokolenie młodsze trzeźwo i statecznie się prowadzi. mierzi ich tylko, że jedna piękna rola przed kilkunastu laty w skutek zapijania się pewnego człowieka w ręce szynkarza żydowskiego przeszła. Jest to dla nich przestrogą, by się strzegli od sideł podobnych. Kościółek » swój stary schludnie utrzymują, ale o tem coście mi mówili, że jakaś kmiotka Rogowa z swego grosza inny wymurować zamyślała, nie tu o tem nie słychać. Pobożność jest u ludu chwalebną, dla kościoła chętni, xięźom życzli. wi, na weselach zamożniejsi radzi ich za. praszyją óo siebie, racząc ich i goszcząc z szczerością serca. Zastawa w tenzzas aa stole bywa z cukierni, wszystko z pańska jak się patrzy. Do czytania książek wielką mają ciekawość, trudniejsze nawet książki czytają i pojmują. Dla waszej wiadomości wymieniam niektórych po na zwisku, co na to zasługują, a może są i 7. rodu waszego, co was ucieszy, jako to: Kyc Marcin, Gliwa Adam, Borowiec Wawrzyniec, Gliwa Tomasz, Skoczylas Marcin, Prędki Józef, Warzecha Paweł, Kąkol Marcin, Misiuda Józef, i wielu innych. Szkoła jest w miejscu, dzieci się wszystkie uczą. i jest nadzieja w Bogu, jak tak dalej pójdzie, że nie przejdzie lat 10, ta wieś inr.e wyprzedzi, i za przykład drugim służyć będzie. Wiele zależy od wójta, jak się jaki uda, a tutejszy właśnie jest za szkołą, nazywa się Kotula. Może to jest prawnuk tamtego Kotuli, co h e t mana u siebie przyjmował, i konie mu podarował? W okolicy Rzeszowa jest w ię cej takich wójtów i gospodarzy, co są za szkołami i za chwalą bożą, warto wymienić ich nazwiska, im dla pochwały a dla zachęty drugich, Skotnicki z Sluciny, Borek Jędrzej z Staromieścia, Jopek stary z synem i Kliinaszek z Kieluawny, Czarnota z Blędowy, Michał Szuwagiel z Trzebowniska, Piotr Pacześniak z Drabiniauki Różański z Ruskiej wsi, i wielu innych. Dobrzeby było, gdyby i z innych stron podawali do wiadomości imiona gospodarzy i wójtów' pod tym względem zasługujących się. W' nadziei, że mi ten list odpiszecie, i dacie o sobie wiadomość całuję z uszanowaniem ręce wasze. Wdzięczny Wawrzek z pod Rzeszowa. Dnia 2go Lutego 1865 w dzień MP. Gromnicznej. W miesiąc otrzymałem odpowiedź od pani Józefowej, ze list mój zastał jeszcze orzy życiu Łukasza Giiwę, kilka razy kazał go sobie odczytywać, mnie i Budziwojskich pozdrowić polecił, i dnia 4go w Panu Bogu zakończył świątobliwe życie swoje. Racz Panie! przyjąć duszę jego do naświętszej chwały swojej! W a pod icrzek z Rzeszowa.

Pismo dla narodu polskiego w Ameryce W tym piśmie znalazłem bardzo ciekawe fragmenty dotyczące Budziwoja. Najważniejszy ...
31/08/2026

Pismo dla narodu polskiego w Ameryce

W tym piśmie znalazłem bardzo ciekawe fragmenty dotyczące Budziwoja. Najważniejszy jest obszerny tekst o Budziwoju, zawierający m.in.:

historię najazdu Tatarów i obrony wsi przez 140 Budziwojców;
informację, że Tatarzy podpalili skrajne domy i stodoły, ale ogień zatrzymał ulewny deszcz;
mieszkańcy ukryli się nad Wisłokiem, a następnie nocą zaatakowali Tatarów siekierami i cepami;
Tatarzy uciekli w kierunku Tyczyna, zostawiając 50 koni, którymi gospodarze się podzielili.

później 20 młodych Budziwojców przyłączyło się do wojska księcia Lubomirskiego.

jest też bardzo ciekawa opowieść o Pietrku Skoczylasie z Budziwoja, który nie chciał iść do piechoty, twierdząc, że „Budziwojcy” mają spryt przede wszystkim do koni. Trafił więc do kawalerii i służył pod Kościuszką, Dąbrowskim i Poniatowskim, walczył m.in. we Włoszech, Hiszpanii i Egipcie.

autor opisuje też Budziwój jako „wieś pierwszą na całą okolicę, wieś zamożną”, z ponad czterdziestoma kmieciami, wśród których było wielu szlachciców.
znajduje się historia Łukasza z Budziwoja, który jako młody chłopak trafił na służbę do hetmanowej i wyjechał z nią z Tyczyna.

wspomniane są także dwie dziewczynki z Budziwoja, Zosia Dominówna i Jagusia Żuradzionka, które zostały zabrane na wychowanie i naukę szycia; wykonywały m.in. ornaty, w tym jeden przeznaczony dla Budziwoja.

jest również opis mieszkańców Budziwoja: ich gospodarności, religijności, gościnności, zainteresowania książkami oraz działającej szkoły.

To jest zdecydowanie materiał, z którego można wyciągnąć anegdoty i ciekawostki o dawnym Budziwoju, a nie tylko suche fakty historyczne.

Oddział Kobiet Kółka Rolniczego w BudziwojuOddział Kobiet Kółka Rolniczego w Budziwoju został założony 25 października 1...
30/08/2026

Oddział Kobiet Kółka Rolniczego w Budziwoju

Oddział Kobiet Kółka Rolniczego w Budziwoju został założony 25 października 1912 r. z inicjatywy nauczycielki Heleny Seweryńskiej, późniejszej Szelowej. Zachowały się księgi protokołów z lat 1912–1919. Początkowo należało do niego 86 kobiet, głównie mężatek. Kobiety pochodziły przede wszystkim z domów kmiecych i średnio zamożnych. Członkinie wpłacały wpisowe oraz miesięczne składki. Zarząd Główny Kółek mieścił się we Lwowie, a od 1916 r. w Wiedniu. W Rzeszowie działała składnica, z której członkinie otrzymywały m.in. naftę, cukier, drożdże i nasiona.

W latach 1912–1914 zarząd tworzyły m.in. Helena Seweryńska jako przewodnicząca, Józefa Kotulówna jako zastępczyni i Maria Klimek jako sekretarka. W kolejnych latach następowały zmiany w zarządzie. W maju 1918 r. przewodniczącą została Aniela Borowcówna.

Program działalności Koła był szeroki. Obejmował naukę historii Polski, literatury, higieny, etyki, gospodarstwa domowego, gotowania, pieczenia i robót ręcznych. Planowano również założenie biblioteki. Pierwsze 20 książek przekazano Kołu w listopadzie 1912 r.

W okresie jesienno-zimowym organizowano szkolenia dwa razy w tygodniu, a później w czwartki. Czytano książki, pogadanki i prasę, m.in. „Światło dla kobiet i młodzieży”. Kobiety wykonywały także prace ręczne: dziergały z włóczki serdaki, haftowały i cerowały. Szczególnym powodzeniem cieszyły się zajęcia z gotowania i pieczenia. Uczestniczki przygotowywały potrawy, które przynosiły ze swoich domów, a po ugotowaniu wspólnie je spożywały. Kursy gotowania i pieczenia odbywały się co roku w okresie jesienno-zimowym.

W czerwcu 1913 r. zorganizowano kurs weterynaryjno-gospodarski, trwający trzy tygodnie. Uczono na nim m.in. zasad dotyczących hodowli i leczenia zwierząt. Kurs zakończył się przyjęciem, podczas którego wykonano wspólną pamiątkową fotografię.

Koło prowadziło również działalność patriotyczną i społeczną. Organizowało przedstawienia z okazji rocznicy Powstania Styczniowego oraz przedstawienia wspólnie z budziwojskimi legionistami. Dochody z przedstawień przeznaczano na zakup książek do biblioteki, wyposażenia Kółka oraz inne cele. Zakupiono m.in. naczynia kuchenne, wagę, apteczkę domową, banki do stawiania chorym, aparat do prześwietlania jaj wylęgowych, trok oraz rurę do stosowania przy leczeniu zwierząt. Sprzęty te można było wypożyczać.

Kobiety organizowały również pomoc dla Legionów Polskich. W 1914 r. zebrały pieniądze dla Legionów, a w 1916 r. przeprowadziły zbiórkę żywności. Zebrano m.in. chleb, bułkę, ser, masło, mąkę, jajka i kaszę. W 1917 r. mieszkańcy Budziwoja przekazali także pieniądze dla legionistów przebywających w niewoli niemieckiej.

W 1917 r. Józefa Kotulówna i Zofia Borowcowa kupiły od Kółka za 15 koron „Firmę”, czyli sklep, w którym członkinie miały pierwszeństwo w zakupie artykułów. W zamian zobowiązały się sprzedawać jajka dostarczane przez sklep do składnicy w Rzeszowie.

Ostatnie zebranie Oddziału Kobiet Kółka Rolniczego w Budziwoju odbyło się 20 grudnia 1919 r.

Następnie 3 listopada 1935 r. z inicjatywy Albiny Głodowskiej (Rybi­ckiej) założono Koło Gospodyń Wiejskich. Na początku liczyło 33 członkinie. Przewodniczącą została Katarzyna Stachurska, a w zarządzie znalazły się m.in. Zofia Pańkiewiczowa, Maria Magierowa, Wiktoria Huchlowa, Aniela Huchlowa i Aniela Dominowa.

Działalność KGW była podobna do wcześniejszego Oddziału Kobiet Kółka Rolniczego. Organizowano odczyty dotyczące higieny i prowadzenia gospodarstwa, kursy gotowania i pieczenia oraz imprezy towarzyskie, takie jak opłatki i festyny. W grudniu 1936 r. inicjator utworzenia muzeum regionalnego w Budziwoju wygłosił odczyt na ten temat. 4 czerwca 1939 r. odbył się w Budziwoju Zjazd Regionalny, w którym uczestniczyły przedstawicielki KGW z Lutoryża, Lubeni i Boguchwały. Po wybuchu wojny KGW nadal prowadziło działalność.

Przeanalizowaliśmy dla Was Ważne informacje dotyczące planów zagospodarowania w BudziwojuW Rzeszowie trwają konsultacje ...
29/08/2026

Przeanalizowaliśmy dla Was Ważne informacje dotyczące planów zagospodarowania w Budziwoju

W Rzeszowie trwają konsultacje społeczne dotyczące dwóch projektów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które dotyczą również Budziwoja.

Pierwszy z nich to plan „Dolina Strugu”. Obejmuje on tereny na osiedlach Biała i Budziwój, w tym nieruchomości położone wzdłuż rzeki Strug.

Drugi to plan „Podwisłocznia Mała”. Ten plan obejmuje obszar Budziwoja w rejonie ulic Senatorskiej, Śnieżnej, Miejskiej i Jana Pawła II.

Dlatego szczególnie właściciele działek, pól i nieruchomości w tych rejonach powinni sprawdzić, jakie przeznaczenie przewidziano dla ich nieruchomości i jakie rozwiązania planowane są w najbliższym sąsiedztwie.

To ważne, ponieważ miejscowy plan może mieć wpływ na możliwość zabudowy i sposób przyszłego wykorzystania nieruchomości.

Konsultacje i możliwość składania uwag trwają do 31 sierpnia 2026 r.

Zachęcam mieszkańców Budziwoja, szczególnie właścicieli nieruchomości objętych tymi planami, aby nie przechodzili obok tego tematu obojętnie i sprawdzili projekt dotyczący ich działek.

Jeżeli chcecie, mogę również przygotować mapę i prostą analizę tych dwóch planów dla Budziwoja – ze szczególnym uwzględnieniem rejonu ul. Senatorskiej, Miejskiej i terenów w kierunku Wisłoka, żeby było wiadomo, co dokładnie planowane jest na poszczególnych terenach.

konsultacje dla mieszkańców . Być może ważne dla mieszkańców Budziwoja. Miasto Rzeszów prowadzi konsultacje społeczne do...
29/08/2026

konsultacje dla mieszkańców . Być może ważne dla mieszkańców Budziwoja.

Miasto Rzeszów prowadzi konsultacje społeczne dotyczące projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Zalew na rzece Wisłok – część II”.

To może być szczególnie ważne dla mieszkańców Budziwoja, a przede wszystkim dla właścicieli działek, pól i nieruchomości położonych pomiędzy ul. Senatorską a Wisłokiem.

Projekt planu określa, jak w przyszłości mogą być zagospodarowane poszczególne tereny. Dlatego warto sprawdzić, jakie przeznaczenie przewidziano dla konkretnej działki.

Konsultacje trwają od 4 września do 2 października 2026 r. W tym czasie można zapoznać się z projektem i zgłaszać swoje uwagi.

Jeżeli jesteście właścicielami nieruchomości w tym rejonie, warto sprawdzić projekt planu dotyczący Waszej działki i upewnić się, jakie rozwiązania zostały dla niej przewidziane.

To jest moment na zgłaszanie uwag — po zakończeniu konsultacji możliwości wpływania na zapisy planu będą znacznie mniejsze.

Projekt planu jest dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej Miasta Rzeszowa. (Biuletyn Informacji Publicznej Erszów⁠)

Jeżeli będzie zainteresowanie, możemy również wspólnie przeanalizować mapę projektu i sprawdzić, co dokładnie plan przewiduje dla terenów pomiędzy Senatorską a Wisłokiem

Adres

Rzeszów

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Budziwój umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij