10/07/2026
Warto się z tym zapoznać 🫡👇
Czy 0% prowizji naprawdę nic nie kosztuje? ⚠️
Właśnie przyjąłem do sprzedaży mieszkanie, które znam od dawna. Kiedyś chciałem przyprowadzić tam swoją klientkę na prezentację, ale agentka prowadząca ofertę odmówiła mi pokazania mieszkania.
Problem polegał na tym, że oferta była prowadzona w modelu 0% od sprzedającego, a biuro nie było zainteresowane współpracą z agentem kupującego, jeśli nie miało na tym zarobić.
Usłyszałem nawet, że moja klientka może sama znaleźć ogłoszenie i obejrzeć mieszkanie. Tylko że klientka miała swojego agenta nie bez powodu. 🤝
Znałem właścicielkę, więc powiedziałem jej, jak wygląda sytuacja. Wtedy sama zaproponowała, że przekaże mi klucze, żebym mógł pokazać mieszkanie klientce. Biuro odmówiło ich wydania. 🔑
A gdyby sprzedała mieszkanie z pominięciem biura, musiałaby zapłacić karę w wysokości 7,38% brutto.
To w końcu 0% czy 7,38%?
Co więcej, nie mogła wypowiedzieć umowy przez rok, bo to również wiązałoby się z karą. I właśnie dlatego 0% prowizji na start nie zawsze oznacza oszczędność. Bo jeśli przez taki model tracisz czas i dostęp do części kupujących, to „0 zł” może szybko przestać być opłacalne.
Tutaj będzie zdecydowanie inaczej, bo oferta w pierwszej kolejności trafi do agentów nieruchomości w przedsprzedaży.
Jasne — rozumiem, że właściciele patrzą na prowizję. Sam też chcę wiedzieć, ile i za co płacę.
Ale przy umowie pośrednictwa warto sprawdzić nie tylko prowizję, ale też zasady współpracy: co dostajesz w zamian, czy agent współpracuje z innymi, czy możesz zakończyć umowę i co się wtedy dzieje.
Bo czasem „0 zł” na początku może kosztować dużo więcej niż normalnie ustalona prowizja.
Masz mieszkanie lub dom do sprzedaży? 🏠 Zanim podpiszesz umowę pośrednictwa, przeczytaj ją dokładnie.
A jeśli chcesz, żebym spojrzał na temat normalnie i po ludzku — napisz do mnie.