30/05/2022
Nie tak dawno obchodziliśmy 100. rocznicę powrotu Torunia do Macierzy, a dziś świętujemy 💯-lecie naszego Zrzeszenia! W 1922 roku założona została organizacja pod nazwą Związek Centralny Właścicieli Nieruchomości z siedzibą przy pl. Teatralnym 34. Kilka lat po wojnie na podstawie dekretu z 1948 roku o najmie lokalu, wydane zostało rozporządzenie Ministra Administracji Publicznej, Skarbu i Budownictwa z 1949r. w sprawie tworzenia przymusowych zrzeszeń prywatnych właścicieli nieruchomości. Wprowadzało ono obowiązkową przynależność do takich organizacji wszystkich właścicieli domów oraz możliwość administrowania przez zrzeszenie budynkami stanowiącymi własność ich członków. Na tej podstawie toruńskie Zrzeszenie Właścicieli Nieruchomości przekształciło się w Przymusowe Zrzeszenie Właścicieli Nieruchomości, które zarządzało wówczas około 5️⃣0️⃣0️⃣ budynkami na terenie naszego miasta. Taki stan trwał do 1964 roku, kiedy to zlikwidowano przymusowy charakter zrzeszeń, a w ich miejsce wprowadzono możliwość zakładania lokalnych zrzeszeń właścicieli nieruchomości, opartych na zasadzie dobrowolności. W ten sposób w 1965r. powstało Lokalne Zrzeszenie Właścicieli Nieruchomości w Toruniu, które po kolejnych zmianach zostało w 1985 roku wpisane do rejestru Prezydenta Miasta Torunia i zarejestrowane już jako Zrzeszenie Właścicieli i Zarządców Domów. W takim kształcie nasza organizacja przetrwała do dziś, będąc świadkiem kolejnych zmian prawnych, z których szczególnie ważną było w 1994 roku definitywne zniesienie szczególnego trybu najmu.
✅ Zarządzanie budynkami przez 100 lat to przede wszystkim ogromne doświadczenie, nabywane podczas pokonywania przeszkód i rozwiązywania różnych problemów. Patrząc na rozwój prywatnej własności jaki miał miejsce na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, można pokusić się o stwierdzenie, że najtrudniejsze czasy dla prywatnych właścicieli domów, które nastąpiły po zakończeniu wojny, przeszły do historii. Były to czasy, kiedy właściciel nie miał prawa decydować o tym, kto i za ile będzie wynajmował lokale w jego budynku. Czynsz był z góry narzucony dla wszystkich. Był, jak to się żartobliwie mówiło, na poziomie „butelki wódki i kilograma salcesonu”. Co można było za tak niskie stawki zrobić, jaki remont przeprowadzić, jakie inwestycje poczynić?! Wystarczały one zaledwie na pokrycie 10-20 proc. kosztów utrzymania budynku. W latach 60. czy 70. ubiegłego wieku w budynkach, gdzie był szczególny tryb najmu, zastawaliśmy okropną ruinę, dokumentnie zdegradowaną starą substancję – wspomina Józef Surman. W tamtych czasach właściciel nie miał nic do powiedzenia, nawet nie mógł mieszkać we własnym domu, bo nie miał przydziału. 40 lat komuny odcisnęło się piętnem na prywatnych kamienicach. Zmieniamy stan toruńskich kamienic na lepsze!