30/03/2026
Czwartek, godzina 19:30. W słuchawce słyszę przejęty głos klienta, który właśnie dowiedział się, że jego zakup domu wisi na włosku.
Dokumenty, które wydawały się czytelne - nagle okazały się problemem nie do przejścia. Służebność, dom sąsiada na działce i odmowa eksperta kredytowego, który widział problemy prawne. Panika, stres, wizja straconych pieniędzy. A przecież wszystko zostało uregulowane kilka miesięcy wcześniej!
Spędziłam ten wieczór, odkopując i przeglądając dokumenty, opisując stan prawny i podział, który został wykonany, skontaktowałam się z zaprzyjaźnionym notariuszem, rzeczoznawcą, expertem kredytowym i geodetą.
Udało się. Kilkanaście dni później u notariusza usłyszałam to głębokie „ufff”, kiedy stres opuścił ramiona obu stron. I właśnie ten dźwięk – to głośne wypuszczenie powietrza – to jest moje „dlaczego zostałam pośrednikiem”
Może brzmi to dość irracjonalnie, ale pośrednictwo to pewnego rodzaju misja, ogromna empatia i często trudne cele do zrealizowania.
Dziś jest Dzień Pośrednika. Niestety bardzo źle ocenianego w oczach wielu klientów. Często kojarzonego z wysokimi prowizjami, ładnymi zdjęciami wnętrz i słynnym otwieraniem drzwi. Ale pod tym wszystkim kryje się coś innego.
Ludzie, historie, trudne momenty, wspomnienia i relacje. A do tego godziny spędzone przed komputerem, telefony o dziwych porach i zajęte weekendy.
Robię to, bo lubię być tą osobą, która wchodzi w środek chaosu i mówi: „Bez stresu! Ogarniemy!”. Lubię brać na siebie te wszystkie nerwy, niepewność i papierologię, żeby moi klienci mogli po prostu cieszyć się nowym etapem życia. Dlatego też współpracuje tylko na wyłączność, tak abym mogła zaopiekować się jak najlepiej!
Pośrednictwo to Wasz spokój ducha i czysta głowa.
Dziękuję wszystkim, którzy zaufali mi na tyle, by oddać w moje ręce swoje plany i marzenia. Radość na twarzach klientów jest nieoceniona! A radość, gdy klient wraca to już w ogóle inny wymiar! 🧡