14/02/2024
Dziękuję za tak liczne reakcje na mój post o trendach rynkowych. Dziękuję Renata Nocuń i Dorota Chomuntowska za czytanie ze zrozumieniem.
Jak słusznie zauważyła Renata Nocuń, w podsumowaniu stwierdzenie: "może warto wyciągnąć wnioski" , zostało opacznie odebrane, że: "spadki nastąpią dnia ** roku ** ". No więc nic takiego.
Prośba o okazanie podobnego trendu za ostatni okres jest o tyle absurdalna, że od 2012, ceny są w cyklu wzrostowym. Jeśli ktokolwiek profesjonalnie zajmuje się nieruchomościami od 2012, to ma ogromne szczęście NIE przechodzenia przez cykle załamania koniunktury, które zawsze, podkreślam, ZAWSZE po sobie następują. Ich przebieg można dokładnie oznaczyć sinusoidą. Z górkami większymi i mniejszymi, i różnym czasem i stopniem regresu.
Cóż, to jest ekonomia. I to nie ze mną Państwo dyskutujecie, ale z prawami rynkowymi, które nazywają się popyt i podaż. No, teraz dochodzą programy kredytowe, które będą krótkoterminowo to regulować. Na razie mocno niedopracowane.
Wsadzając kij w mrowisko, jeszcze jeden ciekawy wykres z okresu "po szaleństwie" 2007-2008 i stanięciu rynku dęba w 2009.
Poniżej tabela pokazująca PROCENTOWĄ różnicę pomiędzy ceną OFERTOWĄ a ZBYCIA dla poszczególnych segmentów rynku za rok 2012, kiedy pomału rynek zaczął się ożywiać. Jak widać, w niektórych przypadkach dochodzącą do 40% mniej. Dużo. Bardzo dużo.
Najbardziej ucierpiały nieruchomości duże, domy i działki.
Dane z konferencji prasowej prowadzonej przeze mnie we WSPON w roku 2012, na danych z archiwów TRANSAKCJI rzeczywiście przeprowadzonych i zarejestrowanych w naszych systemach.
Miłej lektury!