13/11/2024
To ten czas, o którym mówiło się jak o czymś, co nieuchronne, ale może jednak się nie wydarzy. Otóż wydarzyło się. Tzw. bańka w nieruchomościach przerosła samą siebie.
Od czasu kiedy covid-19 stał się stałym elementem naszego życia, nieruchomości na rynku przeżywały swoją hossę do II kwartału 2024 roku. Osoby z zapasem gotówki umiejętnie inwestowały w ten tort zarobkowy, nawet bez zbędnego wysiłku, a i często wiedzy. Pieniądze się po prostu mnożyły na kontach. Również deweloperzy mieli swoje 5 minut, bo każdy chce korzystać na okazji, skoro sama się pcha w ręce.
Ale nikt nie pomyślał, jaki wpływ ma ten stan rzeczy na sam rynek nieruchomości.
Nie da się pominąć faktu, że mnogość pośredników zatrudnianych przez agencje sprawiła, że zaczęła obowiązywać " wolna amerykanka", brak doświadczenia, brak szacunku do klienta, brak szacunku do siebie na wzajem.
Mnogość kryptoreklamy w Internecie p.t. " Jak możesz samodzielnie sprzedać swoją nieruchomość", " Sprzedam Twoją nieruchomość nawet o 200.000 drożej" i wiele innych, również oferowanych szkoleń ( obowiązkowo płatnych), ma się nijak do obecnej sytuacji. Wręcz powiedziałabym, że to jeszcze bardziej szkodzi opinii o pośrednikach. Który szef kuchni, sprzedaje recepturę na danie, które chwalą klienci restauracji?! Zapewniam, że nawet Magda Gesler nie sprzedaje całej swojej wiedzy w "kuchennych rewolucjach".
Tymczasem wielu domorosłych inwestorów, którzy pojawili się jak grzyby po deszczu, uznało, że skoro udało się im sprzedać jedną, czy nawet dwie nieruchomości, zaczęli się uznawać za specjalistów w tej dziedzinie, nie zastanawiając się czy faktycznie już posiedli wiedzę stosowną do mniemania o sobie.
Spotkałam na swojej drodze początkujących inwestujących począwszy od ostrożnych, grzecznych i szanujących pracę pośrednika, po agresywnych, wszystkowiedzących. Wiadomo, w każdym zawodzie można spotkać bardziej lub mniej wdzięcznych klientów, ale to właśnie czas wspomnianej hossy, stworzył grupę zawodową która wpadła w samozachwyt.
I to właśnie oni wespół z deweloperami kreowali ceny ofertowe, a tuż za nimi szary Jan Kowalski, któremu się przecież podobało, że ceny wciąż rosły. Ale jest jeszcze Jan Nowak, który chciałby kupić swoje miejsce na Ziemi, a przy wywindowanych cenach, niekoniecznie go stać.
Inwestorzy w szaleństwie zakupów wykupywali tzw. perełki nieruchomościowe z rynku ofert, by dalej mnożyć majątek, kto by się martwił o Nowaków?!
Ale w przyrodzie powinien być zachowany BALANS. Dlatego wiele różnych czynników wpłynęło na obecną sytuację. Jest powiedzenie, że pycha kroczy przed upadkiem. Wiele zaplanowanych inwestycji "wisi" wśród podobnych ofert i generuje koszty. świeczka na torcie zgasła.
Czy dobrze? Tak, bo to Nowak ma teraz swoje 5 minut. To Nowak może dyktować warunki transakcji. Jest to czas dedykowany Nowakom, aczkolwiek i dla nich nie jest to sytuacja w 100% wystarczająco dobra.
Ale jest to również choć w minimalnym stopniu czas na zweryfikowanie pracy pośredników.
Tak więc wszyscy obecnie doświadczamy bessy i to jest fakt.