13/06/2026
106 tysięcy rodzin korzystających z zasobów mieszkaniowych TBS w całym Naszym KRAJU,
333 wpłaty. Porażający obraz bierności mieszkańców TBS.
Od lat słychać narzekania na funkcjonowanie systemu TBS. Mieszkańcy skarżą się na wysokie czynsze, niejasne zasady partycypacji, brak możliwości dojścia do własności mieszkań oraz lekceważenie ich postulatów przez polityków i instytucje publiczne. W mediach społecznościowych nie brakuje głosów oburzenia i krytyki.
Kiedy jednak pojawiła się konkretna inicjatywa mająca doprowadzić do zmian w ustawie o TBS poprzez sfinansowanie pracy prawników, rzeczywistość okazała się brutalna.
Z ponad 106 tysięcy rodzin korzystających z zasobów TBS wsparcia udzieliły zaledwie 333 osoby. To około 0,3% potencjalnie zainteresowanych. Innymi słowy, ponad 99% mieszkańców nie zdecydowało się wesprzeć inicjatywy, która mogłaby przyczynić się do poprawy ich sytuacji.
Narzekanie zamiast działania.
Ta sytuacja pokazuje smutną prawdę. Wielu mieszkańców oczekuje zmian, ale nie jest gotowych podjąć nawet minimalnego wysiłku, aby te zmiany wesprzeć. Łatwo jest pisać komentarze w internecie, wyrażać niezadowolenie czy krytykować polityków lub działaczy społecznych. Znacznie trudniej jest wziąć współodpowiedzialność za walkę o własne prawa.
Powstaje zasadnicze pytanie: czy problemem jest wyłącznie wadliwy system TBS, czy również społeczna bierność samych mieszkańców?
Trudno pomagać tym, którzy nie chcą pomóc sami sobie.
Przez lata przedstawiciele mieszkańców kierowali apele do posłów, senatorów, ministrów, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz innych instytucji państwowych. Efekty tych działań były ograniczone. Mimo to grupa społeczników nadal podejmuje wysiłki, aby doprowadzić do zmian.
Jednak trudno oczekiwać pełnego zaangażowania polityków, gdy sami zainteresowani wykazują tak niewielką aktywność. Liczba 333 wpłacających może zostać odebrana jako sygnał, że problem nie jest dla mieszkańców na tyle ważny, by wesprzeć jego rozwiązanie własnymi środkami.
Obywatelska abdykacja
Brak zainteresowania zrzutką nie jest jedynie niepowodzeniem organizatorów. Jest przede wszystkim świadectwem masowej rezygnacji z obywatelskiej odpowiedzialności i walki dla naszych dzieci.
Jeżeli ponad 106 tysięcy rodzin nie potrafi zmobilizować się do wsparcia inicjatywy mającej służyć ich wspólnym interesom, trudno później ze zdziwieniem pytać, dlaczego przez lata nic się nie zmienia.
Prawda jest bolesna: bez aktywności samych mieszkańców żadna ustawa nie zmieni się sama, a żaden polityk nie będzie skuteczniej walczył o ich prawa niż oni sami.
Liczba 333 wpłat na tle ponad 106 tysięcy rodzin pozostanie symbolem nie tylko słabości ruchu mieszkańców TBS, ale również alarmującego poziomu społecznej obojętności wobec własnych spraw.